Kore 5th – jeszcze dozownik czy już komputer akwarystyczny?

Bartek Stańczyk

Niestety tylko nawałem pracy i mogę tłumaczyć opóźnienie w publikacji kolejnego artykułu. Tym bardziej, że przesyłka ze sprzętem trafiła do mnie na początku wakacji. Poza tym rozmiar i waga paczki gwarantowały, że nie będzie to temat do opracowania w tydzień czy dwa. Dlatego chciałem zabrać się za to wtedy, gdy będę miał więcej czasu na rzetelne opracowanie recenzji. Tym razem do „laboratorium” ReefHub trafił najwyższy model pompy dozującej Kore 5th firmy Pacific Sun. Chociaż rozpakowując kolejne pudełka zastanawiałem się czy to jeszcze pompa dozująca czy może coś innego…

Dzisiejsza akwarystyka nie ma nic wspólnego z tą, którą pamiętam z czasów dzieciństwa, kiedy w 20-to litrowym klejonym kitem okiennym akwarium pływały gupiki i mieczyki. Za słońce robiła 15-to watowa żarówka, a za grzałkę szklana rurka wypełniona solanką, w której zanurzone były dwie elektrody wyciągnięte z baterii. Dziś akwarystyka morska to przemysł wyceniany na wiele miliardów dolarów i co najważniejsze pełen najróżniejszej klasy sprzętów mających ułatwić nam opiekę nad akwarium i jego mieszkańcami. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że zawartość dużego domowego akwarium to koszt liczony w grubych dziesiątkach tysięcy złotych, to nic dziwnego, że coraz częściej powierzamy go opiece coraz bardziej wyrafinowanym sprzętom.

Pompa dozująca bez wątpienia stała się wyposażeniem podstawowym zbiorników, których mieszkańcy wymagają najdokładniejszej kontroli podaży suplementów, od których zależy kondycja, wybarwienie czy wzrost korali. Niektóre preparaty należy dozować już nie w dziesiątkach mililitrów, a w kroplach na 100L wody w obiegu. Doskonałym przykładem jest tu metoda zeovitowa słynąca z całej gamy preparatów podawanych na krople. Zresztą nie chodzi tu tylko o aptekarską precyzje dozowania. W typowym zbiorniku SPSowym akwarysta bardzo szybko dochodzi do wniosku, że ciągłe odmierzanie i ręczne podawanie płynów Metody Ballinga jest zajęciem żmudnym, które bardzo łatwo jest powierzyć automatom. Tak więc, do listy z oświetleniem, odpieniaczem, cyrkulacją dopiszcie pompę dozującą, bo szybko docenicie jej zalety.

Dzisiaj na rynku dostępna jest cała masa podobnych urządzeń. Niedawno opisywaliśmy całkiem udaną konstrukcję innego rodzimego producenta pompę dozującą Aqua Trend Doser AT-1. Dzisiaj jednak rzucę trochę światła na produkt firmy Pacific Sun, która do tej pory kojarzyła się akwarystom głównie z produkcji oświetlenia do akwarystyki. Tym razem jest to ich najnowsze dziecko – pięciokanałowa pompa dozująca rozbudowana o moduł mieszalnika magnetycznego oraz dolewki wody.

Otwieramy paczkę…

Dostarczony do testów model Kore 5th był w najwyższej dostępnej wersji. Nasza przesyłka zawierała trzy pudełka: moduł pompy, moduł mieszalnika oraz akrylowy statyw, a raczej ramka, w której umieszcza się oba urządzenia.

Kore 5th zestaw

Przesyłka zawierała trzy pudełka: dozownik Kore 5th, mieszadło magnetyczne i akrylowy stojak

Trzeba przyznać, że w oczy od razu rzuca się schludny design przypominający wyglądem resztę produktów firmy Pacific Sun. Zarówno sama pompa jak i mieszalnik są bardzo elegancko zaprojektowane i naprawdę przyciągają oko już samym wyglądem. Bądźmy jednak szczerzy, sprzęt ma działać niezawodnie, a nie ładnie wyglądać na półce, zwłaszcza zamknięty w szafce pod akwarium.

Zacząłem przyglądać się małym woreczkom, w których umieszczone były dodatkowe akcesoria potrzebne do pracy. Po chwili na stole zabrakło miejsca na wszystkie komponenty. Wężyki, zaworki, czujniki, kable i cała masa dodatkowych elementów zaczęła mnie lekko przytłaczać. Zwłaszcza, że ciągle brakowało mi jakiejś solidnej instrukcji montażu czy schematu, dzięki którym wiedziałbym, co do czego. Niestety, czegoś takiego nie znalazłem. Znalazłem za to płytę CD z manualem. Otworzyłem plik na laptopie i… szybko okazało się, że instrukcja, owszem, omawia wszystkie funkcje sprzętu, ale ja cały czas nie wiem jak to zmontować w całość. Dopiero zdjęcia znalezione w Internecie uzmysłowiły mi jak urządzenie wygląda po złożeniu. Przyznam, że o ile oba urządzenia zrobiły na mnie dobre wrażenie z wyglądu to ta cała ramka do mnie nie przemówiła. Być może przez ten brak instrukcji montażu, a być może, dlatego że moim zdaniem oba urządzenia (pompa i mieszalnik) wyglądają dużo lepiej osobno niż zamontowane na statywie, który nie był super stabilny i leciutko trzeszczał przy manipulowaniu przy pompie. Znów jednak trzeba zaznaczyć, że w ostatecznym rozrachunku liczy się sprzęt i jego możliwości, więc temat statywu na razie odpuszczam.

20150914_200055

Mimo, że w pudełkach w pudełkach było mnóstwo akcesoriów, nigdzie nie znalazłem solidnej instrukcji “krok-po-kroku”

Sprzęt stoi złożony i następuje pierwsze podłączenie do prądu. Pod razu powiem, że Kore 5th w wersji z mieszadłem potrzebuje dwa gniazdka zasilające. Pewnie to nie problem, ale czasami pod akwarium brakuje wolnych gniazdek. Wracając do tematu… Podłączam do prądu i zapala się niebieskie menu, na którym wyświetlają się napisy procedury startowej. Wszystko pięknie. Jednak na obudowie nie ma żadnych przycisków umożliwiających konfiguracje pompy.  Przypomniałem sobie o płycie CD. Rzeczywiście w jednym z katalogów znajduje się program sterujący. Szybka instalacja na komputerze i… zonk. Uświadomiłem sobie, że ani mój PCet ani laptop nie maja wbudowanego modułu Bluetooth. Ło matko i córko! Nie będzie dzisiaj zabawy… Szybko zalogowałem się na ebay i kupiłem najtańszy (kilkanaście zł) moduł BT w wersji 4.0. No, ale czekać trzeba…

Dozownik…

Czekając na BT postanowiłem napisać trochę o samym sprzęcie. Zarówno mieszalnik (stirrer) jak i sam dozownik są podobnego kształtu, co ładnie podkreśla modułowość zestawu. My otrzymaliśmy go w wersji białej, ale Kore 5th występuje też w czarnej obudowie. Dozownik posiada 5 pomp dozujących. Do podstawowej metody Ballinga potrzeba 3, więc mamy dodatkowe dwie pompy dozujące, które możemy wykorzystać na dawkowanie np. VSV ,dodatkowych mikroelementów lub nawet wykorzystać jako pompę dolewki. Ekran z informacjami o dawkach i ilościach dostępnych płynów znajduje się obok pomp, na przedniej ściance dozownika. Dzięki temu, że dozownik może pracować również sam (bez mieszalnika) w zasadzie nie potrzebuje dużo miejsca, ponieważ ma niski profil. Wymiary urządzenia to 40x14x5cm, czyli powinno zmieścić się na niewielkiej półeczce pod akwarium (mowa o samej pompie dozującej). Niestety, producent zaprojektował urządzenie tak, że wszystkie kable maja grube i sztywne wtyczki, które wymagają co najmniej 6cm miejsca z tyłu urządzenia. Tak więc, mimo że urządzenie jest smukłe i eleganckie, pólka do niego musi mieć przynajmniej 20cm szerokości.

Kore 5th zestaw

Zmontowany zestaw.

Z tyłu dozownika znajduje się szereg gniazd, do których podłączamy dodatkowe czujniki. Jakie czujniki zapytacie? Przecież to tylko dozownik… No właśnie, nie tylko. Chyba największą zaletą tego jest to, że ma on formę modułową i jako taki jest elementem startowym całego komputera akwarystycznego, który już w niedługiej przyszłości ma mieć możliwość podłączania kolejnych elementów. Jakich? Wiem już o paru zaawansowanych projektach, ale niestety nie zostałem upoważniony do pisania o nich w tej recenzji. Dzisiaj tylko mogę powiedzieć, że pierwszym elementem jest właśnie mieszadło magnetyczne.

Kore 5th - inteligentny dozownik

Wersja bez mieszadła magnetycznego. Stojak można postawić na półce lub podwiesić pod akwarium.

Co mi się podoba? Stylistyka to zdecydowany plus urządzenia. Wygląda elegancko, tak, że być może część użytkowników nie będzie chciała chować go głęboko w szafce pod akwarium. Druga sprawa to 5 kanałów. Mimo, że dozownik ma możliwość dołączenia kolejnych modułów dozujących, to 5 pomp chyba wystarczy dla większości zastosowań w typowym akwarium.

Sprzęt prezentuje się super i jedyne co mi się nie podoba to głównie te wielkie i sztywne wtyczki – wymagają dodatkowo 30% więcej powierzchni półki, o którą w ciasnej szafce może być trudno.

Mieszadło magnetyczne…

Każdy z Was, kto stosował kiedyś gęste suplementy akwarystyczne wie, że przed ich podaniem należy mocno wstrząsnąć buteleczką w celu wymieszania zawartości. Dotyczy to pokarmów syntetycznych, czy wielu preparatów typu Coral Snow firmy Korallen Zucht czy Coral B firmy Aquaforest. Konieczność ich wstrząsania przed podaniem jednocześnie dyskwalifikuje stosowanie pomp perystaltycznych do ich dozowania. Czemu? A temu, że „gęste” opadnie na dno i wężyk będzie zaciągał tylko jedną frakcje płynu. Żeby ominąć ten problem, wymyślono właśnie mieszadło magnetyczne.

Mieszadło magnetyczne - Magnetic Stirrer Kore 5th

Mieszadło magnetyczne – Magnetic Stirrer

Najogólniej mówiąc, mieszadło magnetyczne to pudełko, wewnątrz którego znajduje się silnik obracający magnesem stałym pod samą górną ścianką. Jeśli na tą ściankę postawimy butelkę z płynem, do którego wrzucimy małą, plastikowy wirnik, w którym zatopiony jest drugi magnes, to zacznie się on kręcić w polu magnetycznym magnesu na silniku. Prawda, jakie to proste?

Powiem Wam, że pracowałem przez parę lat w jednym z najlepiej wyposażonych labów chemicznych w Polsce, gdzie korzystanie z mieszadeł magnetycznych było na porządku dziennym. Zastanawiam się, czemu to zajęło tyle czasu, żeby wprowadzić takie urządzenie do akwarystyki? Pomyślcie… Dozowanie jakichkolwiek gęstych płynów, które się rozwarstwiają już nie jest problemem.  Stawiamy na mieszadle butelkę z Coral Snow i do środka wrzucamy fasolkę magnetyczną. Na kilkadziesiąt sekund przed podaniem płynu włącza się mieszadło i pompa podaje płyn równomiernie rozmieszany. Dla mnie to naprawdę hit. Do tego mieszadło Kore 5th posiada 5 takich stanowisk – dla każdej pompy jedno. Urządzenie jest połączone kablem sygnałowym z główną pompą, która steruje mieszaniem dla każdej pompy osobno.

Inne dodatki…

W obecnej wersji do pompy mamy możliwość podłączenia czujnika temperatury, który na obecną chwilę wykorzystywany jest tylko do jej monitorowania. Jednak już niedługo zestaw będzie można rozbudować o wentylatory chłodzące włączające się, gdy temperatura wody osiągnie zbyt wysoką wartość.

Urządzenie posiada również wbudowany moduł automatycznej dolewki (ATO), który dba o odpowiedni poziom wody w systemie. Ciekawostką jest to, że ATO posiada dwa niezależne czujniki wody – jeden, jako sensor optyczny. Drugi, jako czujnik z dwoma pływakami. Czujnik optyczny może działać też, jako osobny czujnik poziomu wody – np. w głównym zbiorniku.

Bardzo interesująco wygląda też sprawa samego uzupełniania wody. Większość innych urządzeń opiera się o czujnik, który po wzbudzeniu włącza pompę dolewki na tak długo, aż wzbudzenie ustanie. Niby prosto i działa, ale można też inaczej. W ATO w KORE 5th, po wzbudzeniu czujnika włączy się pompka od dolewki. Jednak pompka włączy się tylko na 4 cykle po kilkanaście sekund – czas oczywiście jest wymagany do ustawienia przez akwarystę i zależy od wielkości komory, w której jest czujnik. Czas pracy jednego cyklu trzeba dobrać tak, aby czujnik niskiego poziomu wody wyłączył się w ciągu dowolnego z cykli. Po pierwsze odpowiada to za to, żeby dolewka nie włączała się zbyt często. Po drugie oprogramowanie urządzenia wykryje, że jeśli czujnik uzupełnienia wody w ciągu pięciu cykli to dolewka zostanie zatrzymana i włączy się alarm. Czemu tak? Pomyślcie – są dwie sytuacje, w których mimo włączenia się dolewki poziom wody w komorze nie będzie się zwiększał.  Pierwsza sytuacja to taka, że w pojemniku na dolewkę braknie wody, a druga to taka, że wężyk od dolewki jest poza sumpem i woda ATO pompuje wodę na podłogę. W obu przypadkach chcemy, aby pompa dolewki się wyłączyła. Fajne? Mi się bardzo podoba.

Kore 5th tylna scianka

Dozownik Kore 5th posiada gniazda umożliwiające podłączenie dodatkowych modułów np termometru, dolewki, optycznego czujnika poziomu wody…

Oprócz ATO, Kore 5th posiada funkcje automatycznej podmiany wody. Wykorzystywane do tego są dwie osobne pompy – identyczne jak pompa dolewki. Jedna pompka wypompowywuje wodę do kanalizacja, a druga dopełnia system nową solanką. Oczywiście program steruje całym procesem w ten sposób, że zawsze dolane zostanie tyle samo wody ile odlane do kanalizacji. Całość synchronizuje się z dolewką automatyczną ATO tak, że podczas spuszczania wody przy podmianie, dolewka nie zacznie jej uzupełniać.

Sterowanie…

My tu gadu gadu, a kurier właśnie przyniósł paczuszkę z adapterem bluetooth. Instalacja, parowanie BT, connect i… jest, działa. Zacząłem przyglądać się programowi i jego konfiguracji. 10 zakładek, a każda z kilkunastoma parametrami do ustawienia. Bez instrukcji szkoda się za to brać. Zresztą nie ma się co dziwić, bo nie da się kontrolować tylu możliwości jednym przyciskiem Włącz/Wyłącz. Zacząłem studiować anglojęzyczny manual (polskiego jeszcze wtedy nie było) i krok po kroku ustawiać urządzenie. Niestety instrukcja polega bardziej na opisie każdego ustawienia, niż obrazowego przedstawienia ustawień krok-po-kroku. Musiałem, więc sporo rzeczy się domyśleć.

Kore 5th program sterujący

Program sterujący posiada bardzo dużo możliwości konfiguracyjnych.

Co mi się podoba? Na pewno podoba mi się możliwość manualnego włączenia dowolnej pompy jednym kliknięciem. Przydatne to może być w napełnieniu wężyków, w ręcznym podbiciu parametru np. KH itp. Podoba mi się graficzne przedstawienie pojemników z dostępnym płynem, a zwłaszcza przeliczenie na ile dni wystarczy danego płynu przy konkretnym dozowaniu. Ładnie widać czy jakiegoś płynu ubywa szybciej. Fajna jest też możliwość wybrania predefiniowanych ustawień np. dawka co 10 minut. W zasadzie oznacza to brak jakichkolwiek wahań parametru. Podoba mi się to, że ustawienia wszystkich pomp czy pojemników tak pogrupowane, że łatwo się wszystko programuje. Fajne jest też to, że można ustawić prace jakiejś pompy tylko w pewnych godzinach. Wtedy dozowanie pokarmu dla korali można ograniczyć tylko do godzin nocnych. Podoba mi się to, że łatwo możemy sprawdzić czy pompy wymagają ponownej kalibracji. Jest do tego osobna funkcja, dzięki której do cylindra miarowego nalewamy pożądaną ilość wody. Jeśli pompa nalała dokładnie tyle ile powinna – nie trzeba kalibrować.

Wyraźnie widać, że możliwości urządzenia są dobrze przemyślane. Niestety są też rzeczy, które mi się nie podobają. Jedną z takich rzeczy jest precyzyjność urządzenia, która kontrolowana jest między innymi prędkością obrotu pomp perystaltycznych. Do dużych dawek można ustawić najszybsze obroty pomp, do średnich średnie, a do tych najbardziej precyzyjnych najwolniejsze. Według mnie pompa jest zbyt dokładna, co przekłada się na komplikacje w ustawieniach. Według instrukcji, pompa może na najwolniejszych obrotach, regularnie podawać minimalną dawkę 0,01ml – czyli około jednej piątej kropli. W sumie fajnie, bo niektóre preparaty wymagają dozowania np. 1 kropla na 100L wody. Z tym, że urządzenie przewidziane jest raczej do większych zbiorników, a tam po pierwsze dozuje się większe dawki niż 0,01ml, a po drugie nie muszą być one odmierzane z aptekarską dokładnością, bo i tak rozcieńczają się w większej ilości wody. Stosowanie tak dużych dokładności wymaga przełożenia wężyka silikonowego na inny – o mniejszej średnicy. Takie wężyki są dostarczone w komplecie z dozownikiem w wyższej wersji lub można je dokupić osobno.  Poza tym sprawdziłem doświadczalnie, że urządzenie pracujące w trybie normalnym (a nie „precyzyjnym”) jest prawie tak samo dokładne.

Druga sprawa, która mnie trochę drażniła, to taka, że po odłączeniu od prądu i od programu sterującego, urządzenie zapamiętuje wszystkie stany czujników. Ogólnie nie jest to problemem o ile jest się tego świadomym. Natomiast ja spędziłem godzinę, w obawie, że zepsułem dozownik. Co się stało? Otóż w jednej zakładce programu sterującego jest możliwość zaznaczenia funkcji „Sensor Check”, dzięki której możemy zidentyfikować stan konkretnego pływaka od ATO. Bawiłem się właśnie dolewką i zaznaczyłem to pole w programie. Nie wiem czemu, ale musiałem przerwać testowanie i odłożyć do dnia następnego. Kolejnego dnia miałem testować poziom hałasu dozownika i nie podłączyłem czujników dolewki. Przez godzinę urządzenie pikało mi, że jest alarm, a na wyświetlaczu świeciły non stop dwie linijki: „Low water level sensor” i „High water level sensor” nic nie mogłem z tym zrobić. Nic nie pomagało. Włącznie ani wyłączanie. Nawet reset z tylnego przycisku. Już miałem dzwonić do producenta. Na szczęście przypomniałem sobie o tym zaznaczonym ptaszkiem polu w programie. Odznaczenie pola załatwiło sprawę.

Kolejna rzecz to kalibracja, która jest chyba zbyt skomplikowana. W programie jest funkcja korekcji kalibracji, co według mnie jest zbędne. Jeśli dochodzi do tego, żeby trzeba korygować kalibrację to już lepiej przeprowadzić ją od początku. Poza tym część informacji podawana jest w mililitrach, co wydaje się naturalne, a część w sekundach pracy pompy, co komplikuje proces kalibracji. Przydałby się też przycisk „Stop” w zakładce „Kalibracja”. Jest tam funkcja manualnego podania do 45ml dawki z dowolnej pompy. Jeśli jednak przez przypadek ustawimy złą dawkę lub złą pompę, po kliknięciu „Start dose” nie ma możliwości jej zatrzymania.

Kilka wydawałoby się prostych ustawień w dość rozbudowanym programie niestety nie jest intuicyjne. Tak jest na przykład z ustawieniem zegara. Mimo połączenia przez BT, zegar w programie pokazuje czas systemowy komputera, a nie czas wewnętrzny dozownika. O ile się tego nie wie, może to prowadzić do sporych pomyłek.

Tak na oko program sterujący miałem włączony łącznie jakieś kilkanaście godzin. W tym czasie zawiesił się kilka razy. Instalacja na komputerze z Windows 10 przebiegła bez problemu. Jednak, gdy próbowałem zainstalować program na laptopie z Windows 7 instalacja pokazywała błąd. Musiałem osobno instalować VB, aby odpalić program sterujący. Musze tu jednak uczciwie zaznaczyć, że może to być też wina mojego komputera, a nie samego programu.

Ostatnią negatywną rzeczą odnośnie samego programu, to brak konsekwencji w zapisywaniu ustawień w programie i dozowniku. W niektórych zakładkach wprowadzenie danych automatycznie zapisuje ustawienia, a w niektórych trzeba ręcznie nacisnąć „Save”.

W tych wszystkich negatywach, które wynalazłem jest jednak coś, co może być światełkiem w tunelu. Cały system Kore 5th jest tak skonfigurowany, że w zasadzie za wszystko odpowiada oprogramowanie. Oznacza to, że producent może poprawić ewentualne błędy w nowych wersjach softu. Tak więc, kto wie, może za kilka tygodni moje uwagi będą nieaktualne?

Użytkowanie….

Kiedy już przejdziemy przez cały proces kalibracji pomp i ustawiania dawek, urządzenie w zasadzie staje się bezobsługowe. Co pewnie czas należy tylko sprawdzić dokładność dawek i pilnować, aby nie brakło dozowanych płynów. Co kilka tygodni sprawdzić kalibrację (zwłaszcza po założeniu nowych wężyków, które z czasem się odkształcają). Urządzenie przypomni o uzupełnieniu wody w dolewce, płynów Ballinga, czy konieczności wymiany wężyków w pompach. Czego więcej chcieć? No, na przykład tego, żeby było ciche i żeby dokładnie odmierzało pożądane dawki.

Do pomiaru emitowanego dźwięku użyłem miernika Wensn WS1361.  Pierwsze pomiary wykonane zostały na urządzeniu nowym – w ustawieniach kolejno: obroty najszybsze, średnie i najwolniejsze. Pomiar wykonany został trzykrotnie – pierwszy z odległości 15 cm od pompy, drugi w odległości 1m od pompy, a trzeci w odległości 1m, ale przy pompie zamkniętej w szafce. Zobaczcie poniższe wykresy.

Kore 5th emisja hałasu

Wykres 1. Pomiar emisji hałasu przez dozownik Kore 5th z odległości 15cm dla obrotów kolejno od lewej: najszybszych, średnich i najwolniejszych

 

kore 5th emisja hałasu

Wykres 2. Pomiar emisji hałasu przez dozownik Kore 5th z odległości 1m dla obrotów kolejno od lewej: najszybszych, średnich i najwolniejszych

 

Kore 5th emisja hałasu

Wykres 3. Pomiar emisji hałasu przez dozownik Kore 5th zamknięty w szafce z odległości 1m dla obrotów kolejno od lewej: najszybszych, średnich i najwolniejszych

W przeciętnym pomieszczeniu domowym, w którym panuje umowna cisza np. sypialnia, poziom zastanego hałasu jest rzędu 30 dB i rzadko spada poniżej 20 dB nawet w nocy. W dzień w pokoju, w którym rozmawiają ludzie i gra telewizor, poziom hałasu może osiągnąć nawet 60 dB. Co to oznacza dla nas z praktycznego punktu widzenia? Jeśli konkretny dźwięk będzie cichszy niż tło, to po prostu będzie nam ciężko go usłyszeć. Z tego powodu, takie same dźwięki wydają nam się głośniejsze w nocy niż w dzień. Przekładając to na nasz dozownik, możemy powiedzieć, że jeśli hałas generowany przez urządzenie będzie wyższy niż otaczające go tło to będzie słyszalny.

Powyższe wykresy pokazują nam, że sam dozownik nie generuje zbytniego hałasu. Zamknięty w szafce i pracujący na „najwyższych” obrotach, generuje hałas rządu 41 dB. Na wolniejszych obrotach urządzenie jest jeszcze cichsze. Mogę śmiało stwierdzić, że w dzień, praca pomp perystaltycznych zamkniętych w szafce nie będzie nam absolutnie przeszkadzała. W nocy natomiast prawdopodobnie będziemy słyszeli pracę pomp zwłaszcza, jeśli akwarium będzie stało przy łóżku. Jednak generowany szum, nie jest zbyt uciążliwy.

Podobny pomiar wykonałem po około tygodniu pracy, gdy urządzenie przepompowało przez jedną pompę 20L wody – to sporo zważywszy, że typowe średnie akwarium konsumuje około 2-3L płynu Ballinga na tydzień. Pomiar wykonany był z odległości 1m. Porównanie wykresów 2 i 4 pokazuje, że po przepompowaniu 20L płynu, kultura pracy pomp nie zmieniła się.

po 20L a

Wykres 4. Pomiar emisji hałasu przez dozownik Kore 5th z odległości 1m po przepompowaniu 20L płynu dla obrotów kolejno od lewej: najszybszych, średnich i najwolniejszych

Powyższe testy dotyczyły samego dozownika. Trochę inaczej ma się sprawa z mieszalnikiem. Tu jednak konieczne jest małe wyjaśnienie. Testy urządzenia przeprowadziłem na oprogramowaniu, które lada dzień będzie zamienione na nowsze. Nie wiem czy ta poprawka była już planowana wcześniej, czy też producent wziął do serca moje uwagi na temat pracy urządzenia, ważne jednak jest to, że nowe oprogramowanie poprawi parametry generowanego hałasu przez mieszadło magnetyczne. W czym rzecz?

Otóż samo mieszadło pracuje niemalże bezgłośnie. Problemem jest kręcący się w butelce magnetyczny wirnik. W wersji oprogramowania, które mam w urządzeniu zbyt szybki start mieszadła powodował, że przez pierwsze kilka sekund wirnik skakał po dnie butelki wydając dość głośny, terkoczący dźwięk. Dopiero po kilku sekundach wirnik ustawiał się we właściwej pozycji, co owocowało gwałtownym wyciszeniem mieszadła. Zobaczmy poniższy wykres. Każdy start i zatrzymanie wirnika generuje krótki, ale wyraźny pik na wykresie. Jednak tak jak powiedziałem, wcześniej – nowe oprogramowanie ma wyeliminować ten problem przez odpowiednią kontrolę obrotów wirnika.

Kore 5th mieszadło magnetyczne emisja hałasu

Wykres 5. Pomiar emisji hałasu przez mieszadło magnetyczne Kore 5th.

Ostatni pomiar, który wykonałem, to pomiar hałasu generowanego przez pompy dolewki i podmian wody (ATO i AWC). Są to małe pompki DC o wydajności znamionowej 300L/h. Taka wartość w przypadku dolewki wydaje się spora, jednak oprogramowanie umożliwia regulację pracy pompy tak, aby uzyskać optymalną wydajność uzupełniania odparowanej wody. Pomiar wykonany był w bezpośrednim sąsiedztwie pracującej pompy Zobaczmy poniższy wykres.

dolewka blisko a

Wykres 6. Pomiar emisji hałasu przez pompę DC zastosowaną do systemu dolewki i automatycznych podmian wody w Kore 5th.

Hałas generowany przez pompy ATO i AWC około 37 dB nie odbiega poziomem od reszty emitowanych dźwięków. Chciałem tu podkreślić, że ukrycie dolewki w szafce spowoduje, że jej praca będzie absolutnie bezgłośna.

Jak już jesteśmy przy dolewce, to musze wspomnieć, że producent nie zastosował żadnego zabezpieczenia przed grawitacyjnym przelaniem wody. Taka sytuacja może mieć miejsce, gdy poziom wody w zbiorniku z dolewką jest wyżej niż ujście wężyka dolewającego wodę. Dlatego należy zwrócić uwagę na umiejscowienie wylotu wężyka.

… i dokładność

Tak jak już wspomniałem wyżej, producent zapewnia, że urządzenie może podawać minimalną dawkę 0,01 ml. Osobiście uważam, że to mocna przesada, ponieważ nie widzę zastosowania w podawaniu tak małych dawek. Prawdopodobnie łatwiej będzie rozcieńczyć roztwór i podawać większe dawki niż dozować dokładnie tak małe porcje. Żeby zobrazować ilość 0,01 ml wyobraźmy sobie kroplę wody. Taka kropla ma około 0,04 – 0,05 ml. Wielkość kropli zależy w dużej mierze od gęstości płynu oraz od wielkości końcówki zakraplającej. Im cieńsza końcówka tym mniejsza kropla. A im mniejsza kropla tym większa dokładność dozowania. Dlatego między innymi w domowych testach chemicznych np. firmy Salifert na „insulinówki” nakładane są cieniutkie końcówki.

Wykonajmy prosty test. Weźmy dowolny test Saliferta z „insulinówką” np. od testu na magnez, wapń czy KH. Na strzykawkę nakładamy końcówke i naciągamy dokładnie 1 ml wody. Następnie wyciskamy wodę licząc kroplę. W drugiej kolejności robimy tak samo, ale bez nakładki na strzykawkę. W pierwszym wypadku naliczyłem 23 krople, a w drugiej 20 kropel wody. Nawet z końcówką nie uzyskamy kropel mniejszych niż 0,04 ml. Chciałem zobaczyć jak z takimi małymi dawkami poradzi sobie dozownik Kore 5th.

Po skalibrowaniu według instrukcji najpierw ustawiłem testową dawkę na 1ml. Jak jednak sprawdzić czy podana porcja to rzeczywiście jeden mililitr? Prosto. Na koniec wężyka założyłem strzykawkę insulinową bez tłoczka (końcówką w dół). Następnie dopełniłem wężyk tak, aby woda ledwo dotykała końcówkę strzykawki. W kolejnym kroku uruchomiłem dawkę 1ml obserwując wypełnianie się strzykawki. Rzeczywiście podawana porcja wynosiła około 1ml. Piszę „około”, ponieważ na kilkanaście prób, wyniki oscylowały w okolicach 0,98ml i 1,02ml. Ta różnica 0,04ml wynika z tego, że wałeczki w pompie perystaltycznej za każdym razem inaczej się ustawiają, zatrzymując inną ilość wody już w samej głowicy perystaltycznej. Nie ma co jednak grymasić, bo to i tak bardzo przyzwoita dokładność. Zobaczmy jednak jak taki test przejdzie w przypadku najmniejszej dawki deklarowanej przez producenta, czyli 0.01ml

Procedurę testową wykonałem w identyczny sposób, zakładając pionowo „insulinówkę” na końcówkę wężyka. Dawkę testową ustawiłem na 0.01 ml, ale tym razem podniosłem poziom wody w strzykawce do poziomu 0,1 w celu łatwiejszego liczenia dawek i kresek na strzykawce. Następnie zacząłem dozowanie obserwując podnoszący się poziom wody w strzykawce. Po podaniu 20 dawek 0.01ml poziom wody podniósł się o około 0.22ml, dając średnią dawkę o objętości 0.011 ml. Rzeczywiście dokładność wydaje się być imponująca. Jednak muszę zauważyć, że jest to wartość średnia na podstawie dwudziestu porcji, w których część podnosiła poziom wody w strzykawce o 0,02ml, a część porcji nie podnosiła wcale (mimo wyraźnego kliknięcia na pompie). Podejrzewam, że powodem tych minimalnych różnic jest sprężystość wężyka.

No dobrze, test wykazał, że przy średnia minimalna dawka jest rzeczywiście rzędu 0,01 ml. A jak to się ma w praktyce? Czy jesteśmy w stanie podać taką porcję do akwarium? Żeby to sprawdzić wykonałem podobny test, ale tym razem bez nałożonej strzykawki, przy czym końcówka wężyka wypełniona do krawędzi wodą, zwisała około 1cm nad szklaną płytką. Miejsce, na które miała spaść pojedyncza dawka lekko natłuściłem po to, woda zachowała możliwie kulisty kształt, a nie rozpłynęła się po powierzchni szkiełka. Następnie zebrałem próbkę wody „insulinówką” z nałożona cienką końcówką.

Po podaniu pierwszych 3 dawek, na powierzchni szkiełka nie było nic wody natomiast na wężyku budowała się kropla. Dopiero po podaniu piątej dawki, kropla oderwała się od wężyka i spadła na szkiełko. Po dokładnym odciągnięciu wody, w strzykawce znalazło się dokładnie 0,05ml płynu.

Te proste testy wykazały dwie sprawy. Po pierwsze, rzeczywiście wewnętrzna minimalną ilością dozowaną przez dozownik jest ilość deklarowana przez producenta około 0,01 ml. W praktyce jednak jest to raczej minimalna rozdzielczość „logiczna”, rozróżniana przez sprzęt. Natomiast realnie nie da się uzyskać takich dawek ze względu na siły adhezji i kohezji wody i wężyka sylikonowego. Rzeczywistą dawką minimalną, którą udało się mi osiągnąć to 0,05 ml, czyli jedna kropla.

Na koniec parę uwag do użytkowania mieszadła magnetycznego. Wyobraźmy sobie zawiesinę, która osadza się na dnie butelki. Jeśli warstwa płynu przy dnie zrobi się zbyt gęsta, wirnik magnetyczny czasami potrzebuje więcej czasu, aby dobrze wymieszać płyn. W oprogramowaniu, z którym dostarczony był Kore 5th, czas pracy mieszadła przed uruchomieniem pompy ustawiony był na stałe na 20 sekund, co w zawiesinie testowej (woda z mąką) było zbyt krótko, aby dobrze wymieszać płyn. Dostałem jednak zapewnienie, że już kolejna wersja oprogramowania ma opcję ustawiania czasu pracy mieszadła przed załączeniem pompy.

Wersje sprzętu…

Na obecną chwilę dozownik Kore 5th występuje w kilku wersjach różniących się wyposażeniem. Można kupić samą stację dozującą w wersji ze statywem i mieszalnikiem. Oprócz tego w sklepie można dokupić osobno wszystkie akcesoria np. wężyki, uchwyty do nich, czujnik optyczny czy pompki ATO. Po szczegóły i ceny odsyłam na stronę producenta.

 

Podsumowanie na plus

Muszę powiedzieć, że sprzęt działa solidnie i wykonuje to, do czego został stworzony, a do tego przyciąga wzrok nowoczesnym designem. Pięć niezależnych kanałów daje akwaryście sporo możliwości dozowania, bez dokupowania kolejnych modułów dozujących. Dokładność i powtarzalność dawek jest na całkowicie satysfakcjonującym poziomie umożliwiającym dozowanie preparatów „na krople”. Ergonomia pracy (generowany hałas) urządzenia nie pozostawia wiele do życzenia. Pracujący dozownik nie powinien przeszkadzać nawet w cichych pomieszczeniach.

Kapitalnym pomysłem jest modułowość Kore 5th, która pozwala rozbudować sprzęt o kolejne moduły np. mieszalnik magnetyczny, wiatraki chłodzące i inne, o których wiem, że niedługo się pokażą w sprzedaży. Ta modułowość powoduje, że nie trzeba od razu wydawać dużej sumy na najwyższy model sprzętu. Można kupować poszczególne elementy automatyki rozbudowując system w miarę potrzeb.

Nowatorskim i do tego całkiem udanym rozwiązaniem jest możliwość zastosowania mieszadła magnetycznego, które dopilnuje, żeby gęste suplementy się nie rozwarstwiały. Jest to jedno z pierwszych (jeśli nie pierwsze) mieszadło magnetyczne dedykowane do zastosowań akwarystycznych. Należą się za to wielkie brawa.

Podoba mi się również wbudowanie w system automatycznej dolewki (ATO) i funkcji automatycznej podmiany wody (AWC). Funkcja dolewki rozwiązana jest w nietypowy sposób, który wymaga dodatkowych ustawień, ale daje dodatkowe zabezpieczenie przed zalaniem podłogi lub spaleniem pompy na skutek pracy „na sucho”

Podsumowanie na minus

Pierwsze dwie rzeczy, które mi się nie podobały na start, to brak instrukcji montażu oraz brak konkretnej informacji o konieczności posiadania komputera z Bluetooth do uruchomienia Kore 5th. O ile pierwsza sprawa stanowi problem tylko na początku, o tyle brak Bluetooth może sprawić spory zawód użytkownikowi, który właśnie wydał niemało kasy na sprzęt i aby go uruchomić będzie musiał tak jak ja czekać dodatkowe parę dni na przesyłkę z eBay czy Allegro.

O ile dozownik, jak i mieszadło wyglądają bardzo elegancko, o tyle akrylowy stojak nie bardzo pasuje wyglądem do tego designu. Według mnie, chyba już lepiej byłoby postawić mieszalnik na dozowniku, ale to tylko ocena subiektywna i jak to mówią o gustach się nie dyskutuje.

Niekorzystnie wypadł mieszalnik, jeśli chodzi o emisję hałasu. Start i zatrzymywanie wirnika wywoływało efekt dość głośnego terkotania. Jednak według producenta, nowe oprogramowanie powinno poradzić sobie z tym problemem.

Zdecydowanie przekombinowana jest dokładność dozownika. Uważam, że nominalna dokładność rzędu 0.01 ml jest po prostu niepotrzebna. Do tego sam dozownik ma opcję „Precise”(najwolniejsze obroty pompy). Te ustawienia według mnie są zbędne, bo dozownik doskonale daje sobie rade z dokładnością porcji na szybkich obrotach przy dawce 0,05 ml, co odpowiada kropli wody. Taka dawka jest najmniejszą przydatna ilością, którą możemy dozować do akwarium. Po prostu nie widzę zastosowania, dla mniejszych dawek niż jedna kropla.

Na koniec wspomnę tylko o nierzadkim zawieszaniu się programu sterującego na komputerze. Jednak uczciwie musze wspomnieć, że używałem go bardzo intensywnie przez kilka tygodni, a problem może leżeć po stronie mojego komputera.

Uwagi końcowe…

Powyższą recenzję napisałem w oparciu o własne doświadczenia i wrażenia z użytkowania Kore 5th. Opisane wnioski nie muszą wcale zgadzać się z odczuciami innych użytkowników, jednak zapewniam, że dołożyłem wszelkich starań, aby były one rzeczowe i możliwie zgodne z prawdą.

Jeśli jesteście zainteresowani kupnem urządzeń z linii Kore 5th w dniach 18-25/10/2015 na hasło „Reefhub” będzie można uzyskać 20% rabatu.

Poniżej zamieszczam linki do najnowszego softu i programu sterującego w języku polskim.

http://www.pacific-s…d/Kore_1.5a.rar – aplikacja

http://www.pacific-s…re_5th_1.5a.bin – software do dozownika

Zapraszam innych użytkowników do dzielenia się opiniami o Kore 5th w kometarzach.

O Autorze Wszystkie posty

Bartek Stańczyk

Bartek Stańczyk

Jestem pasjonatem mórz i oceanów już od czasów dzieciństwa, a edukacja w dziedzinie biologii morskiej pozwoliła mi na bardziej naukowe spojrzenie na typowe akwarium morskie.

KomentarzeSkomentuj

  • Tester, masz rację. Ciężko to podłączyć. Również czekam na adapter BlueTooth – niestety zarówno dozownik jak i lampa ma te same sterowanie.
    Zero informacji wcześniej na ten temat nie miałem :(

    Szkoda, że nawet lampa, która kosztuje ponad 8k złotych w sklepie nie ma modułu WiFi na przykład.

  • Fajna recenzja Bartek,

    mam pytanie czy jest dosepna aplikacja pozwalajaca sterowac tym fajnym kombajnem za pomoca urzadzen Apple np Ipad/ Iphone ?

    Z gory dziekuje

Zostaw komentarz...

Twój email nie będzie widoczny dla innych. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.