AutorBartek Stańczyk

Moje nowe akwarium morskie na Reefhub.pl

Moje nowe akwarium morskie na Reefhub.pl

Bartek Stańczyk

Sporo czasu upłynęło od ostatniego wpisu. Niestety, a może właśnie i „stety”, nastąpiło u mnie sporo zmian, które niejako wymusiły odstawienie Reefhub-a i paru innych projektów na dalszy plan. Nie zapomniałem jednak o portalu, choć moje akwarium morskie przestało istnieć.

Przeprowadzka…

Zmiany w moim prywatnym życiu były podyktowane rozbudową domu i przeprowadzką i w zasadzie przejęły całkowitą kontrolę nad moim życiem przez drugą połowę 2017 i prawie cały 2018 rok. Zdecydowaliśmy z żoną, że dużo lepiej będzie nam z dala od wielkomiastowego zgiełku i wyprowadziliśmy się… nad morze. I choć nie jest to moje wymarzone morze, ale tak, woda ma zasolenie 33ppt, po plaży zaiwaniają kraby, a raz nawet znalazłem na piasku martwego kilkudziesięciocentymetrowego rekina (!!!).

Kilka miesięcy przed przeprowadzką zlikwidowałem akwarium i było z tym sporo zachodu. Długo biłem się z myślami jak to zrobić bezboleśnie. Przeniesienie całego akwarium do nowego domu nie wchodziło w grę, ponieważ transport prawie 1000L wody morskiej ze skałą i życiem był w zasadzie niemożliwy bez sporych strat i był ponad moje możliwości logistyczne. Na to wszystko, bez sensu było przenosić akwarium do domu, w którym za kilka miesięcy miał się zacząć totalny remont.

Całe życie z akwarium plus większość sprzętu sprzedałem na grupie na FB. Niestety, mimo zapewnień kupującego, że zakłada własne akwarium, za parę dni widziałem swoje korale pofragowane i wystawione na sprzedaż. Nie miałem jakichś ultra rzadkich korali, ale wiele SPSów i LPSów rozrosło się do wielkich, zdrowych i ładnie wybarwionych kolonii, więc serce się krajało jak widziałem, co z nimi zrobił.

To samo było z rybami. Najtrudniej było z żółtkiem, który był u mnie w akwarium 7 lat i był jedyną rybą, która przeżyła katastrofę z 2014, kiedy straciłem wszystkie ryby przez ospę. Niestety wszyscy moi najbliżsi znajomi akwaryści też likwidowali swoje akwaria, więc nie było szansy, aby przechować żółtka.

Stare akwarium

Moje stare akwarium. Już pozbawione paru pieknych kolonii korali. Na pierwszym planie żółtek pilnuje porządku. Zdjęcie z września 2017.

Samo akwarium się nie sprzedało. W sumie nic dziwnego. Ktoś, kogo stać na utrzymanie dużego akwarium będzie również stać na kupno nowego. Problemem były: transport, zniesienie prawie 200kg akwarium z drugiego piętra oraz fakt, że nie miałem wolnostojącego stelaża (mój był wbudowany w podłogę).

Na miesiąc przed przeprowadzką oddawałem szkło za darmo – nikt nie chciał. Na na tydzień przed przeprowadzką rozcinałem silikon struną od gitary i jedna po drugiej znosiłem szyby do śmieci.

Pokój bez akwarium wyglądał kulawo. Swoja drogą to niesamowite, ile kurzu nagromadziło się przez te lata za akwarium.

No cóż, samo życie…

Rozbudowa domu…

Trwała praktycznie przez cały 2018. Jak nie walka z architektem i Nadzorem Budowlanym (łatwa) to walka z ekipą budowlaną (trudna). Banda partaczy miała gdzieś czy ściany maja pion i trzymają kąty. Musiałem za nimi latać z poziomicą i pilnować poprawek. Krew mnie zalewała, bo przez to rozbudowa trwała sporo dłużej, a ja i tak nie wyłapałem wszystkich partactw. Panowie do tego nie dbali o to, że my w tym domu staraliśmy się mieszkać i dla nich zostawienie koparki w kuchni na weekend nie stanowiło problemu.

Mimo zaklejania drzwi folią w całym domu, co chwila miałem wrażenie, że w zębach skrzypi mi tynk, a we włosach mam pełno piasku. Tu jednak nie miałem do nikogo pretensji… W końcu mogłem mieszkać przez pół roku w hotelu. Kto by jednak wtedy pilnował tych partaczy…

No cóż, samo życie…

Akwarium morskie – planowanie…

To mieszkanie pomiędzy betoniarką a koparką miało jednak swoją dobrą stronę, ponieważ na bieżąco, wraz z rozbudową domu mogłem obmyślać moje nowe akwarium.

Tak w ogóle, to moim marzeniem było mieć osobny pokój na sumpownię. Widziałem taką jak byłem u kumpla w Tarnowskich Górach (pozdrawiam Cię Maciuś, jak to czytasz), niestety mina żony jak tylko powiedziałem jej o swoim marzeniu nie dawała mi nadziei na realizację tego pomysłu. Jednak po kilku dniach negocjacji dostałem pozwolenie na zagospodarowanie jednej ściany pokoju gospodarczego na sumpownie.

To rozwiązanie niosło za sobą konieczność połączenia sumpowni i akwarium rurami o długości 7 metrów. W tym celu dwie rury 40mm i 32mm zostały zalane betonem w podłodze. W tym miejscu miała być podgrzewana podłoga, więc wymyśliłem sobie, że będzie to częścią ogrzewania wody akwariowej w zimie. W końcu 14 metrów rury w betonowej wylewce o temperaturze trzydziestu stopni powinno podgrzać parę setek litrów wody, a na pewno oszczędzić pracy grzałce. Nie wiem tylko, co w przypadku, gdy to będzie za dużo grzania. Chyba byłbym jedynym akwarystą stosującym chłodziarkę zimą…

Inna sprawa związana z rurami to taka, że na obu końcach rury wychodzą z podłogi, w związku z tym, w przypadku przerwy w zasilaniu jakieś 15litrów wody będzie stało w rurach, oraz nie będę miał możliwości całkowitego spuszczenia wody.

W pierwszej wersji sump miał być prosty, 3 komorowy w postaci kontenera PCV około 120L. Ostatecznie wyszło trochę inaczej, ale o tym za chwilę.

Jak robiłem podłogę w sumpowni, to na środku pokoju zrobiłem kratkę ściekową z podłączeniem do kanalizacji. Dzięki temu podmiana wody w akwarium jest super prosta. Po prostu spuszczam wodę bezpośrednio do ścieku. Aby jeszcze bardziej ułatwić sobie pracę przy sumpie, postawiłem go na płycie z kółkami. Kiedy potrzeba odłączam spływ i powrót od sumpa i wyjeżdżam nim na środek pomieszczenia mając swobodny dostęp do filtrów, odpieniacza i wszystkich komór.

Sama podmiana też będzie bardzo ułatwiona, ponieważ planuje zrobić ciągłą podmianę wody, a sam kontener na solankę też będzie na wózku. Słyszałem plotki, że niedługo na polskim rynku pojawi się specjalna pompa do stałej podmiany wody. 

Dużo myślałem nad samym akwarium. Kupić nowe? Używane? Samemu zrobić? Duże? Małe? Te pytania w zasadzie były bez odpowiedzi przez dłuższy czas. Z pomocą przyszła żona, która kategorycznie zabroniła samoróbek. Po jednostronnej konsultacji wybór padł na gotowce z Red Sea. Żona uznała, że wyglądają najładniej. Pytanie było tylko o rozmiar. Rozważałem pomiędzy modelami 425 i 525. Ostatecznie zdecydowałem się na ten mniejszy. Również dlatego, że w tym domu mam licznik na wodę.

Cały sprzęt filtrujący mam z Twistman.eu. Jest to odpieniacz Integra 150 oraz wewnętrzny filtr przepływowy FP-3. Poza tym do filtra RO dołączyłem osobny filtr DI-500-150 – też z tej firmy. Swoją drogą genialna sprawa, aby zamiast typowych małych kartridżów z żywicą zastosować jeden duży pojemnik na żywicę o pojemności 7L (lub mniejszy jak kto woli).

Jako, że najpierw planowałem większy sump, to planowałem również większy odpieniacz. Jednak razem z akwarium w komplecie był sump Red Sea, który ostatecznie zdecydowałem się użyć, musiałem ograniczyć rozmiar odpieniacza. Stąd zamiast Integra 200 kupiłem Integra 150.

Sump w nowym systemie

Sump z nowego akwarium na początku wydawał się skomplikowany, ale ostatecznie pare zastosowanych rozwiązań okazało się całkiem przydatnych.

 

Sump wbrew moim preferencjom jest dość skomplikowany. Jego kompaktowość wynika z tego, że wedle planów Red Sea, sump powinien być w szafce pod akwarium. Przyznam jednak, że zmieniłem zdanie i wiele z jego rozwiązań technicznych wcale nie jest takich głupich.

Nad akwarium wisi lampa Maxpect Recurve R6 -120. To chyba ciągle najnowszy model od tego producenta.  Głównym powodem, dla którego zdecydowałem się na tę lampę jest to, że jako jedna z niewielu lamp LED świeci nad całą powierzchnia mojego akwarium. Wcześniej świeciłem lampą Ati Sunpower 8x 80w, ale na świetlówki wydawałem majątek. Teraz, zwłaszcza, że nie jestem nastawiony na SPSy, lampa Recurve pasuje mi idealnie ze względu na bardzo szeroki zakres barwowy światła, oraz na to, że mam do niej zdalny dostęp z komórki.

Maxspect R6-120 to swietna lampa LEDowa. Posiada bogaty zakres barwowy oraz zmienny kształt dzieki czemu łatwo dopasować oświetlenie do aranżacji skały w akwarium

Postanowiłem sobie, że moje nowe akwarium morskie z jednej strony będzie nowym wyzwaniem, a z drugiej nie będzie spędzało mi snu z powiek. Mając przez wiele lat SPSy wiem jak wymagające jest uzyskanie i utrzymanie ładnych kolorów korali, więc tym razem chciałem uniknąć codziennego kropelkowania preparatów i pytań w stylu: „czy jak dodam jeszcze jedna kropelkę jodu to piękna niebieska A. tenuis będzie jeszcze bardziej niebieska czy już bardziej brązowa”.

Część z Was wie, że regularnie wyjeżdżam na wyprawy nurkowe. Pomijając fakt nurkowania, które jest samo w sobie niesamowite, to daje ono akwaryście zupełnie nową perspektywę. Widziałem wiele raf koralowych na własne oczy i powiem Wam, że najbardziej podobają mi się mieszane rafy z przewagą korali miękkich i LPSów. Wiem, że nie są tak kolorowe jak SPSy, ale za to, to falowanie jest obłędne. Nie bez znaczenia jest też fakt, że korale miękkie są łatwiejsze w hodowli, a w moim wieku zrobiłem się już wygodny.

Ci z Was, którzy pamiętają moje poprzednie akwarium morskie wiedzą, że na jednym obiegu miałem główne akwarium morskie, sump i dwa refugia z DSB. Przyznam się Wam, że radość z obserwacji życia w refugium była nie mniejsza niż z obserwacji zbiornika SPSowego. A ileż mniej pracy…?

Dlatego założenia na nowe akwarium są takie, aby było łatwe w prowadzeniu i bez problemu wytrzymywało moją tygodniową nieobecność. Dlatego ma być połączeniem DSB, refugium (dla filtracji biologicznej oraz odżywiania akwarium) z miękką rafą koralową w jednym. Oczywiście znajdzie się też miejsce na LPSy (te bez długich polipów jak E. glabrescens). Pewnie też nie wytrzymam i jakiegoś SPSa wrzucę.

Co do ryb, to w pierwszej wersji miały być koniki i iglicznie. Był to też jeden z powodów takiego nastawienia na DSB i makroglony. W międzyczasie poznałem jednego z badaczy i autorów książek o konikach morskich – Toma Hornsby’ego. Niestety, posiadanie koników i wyjazdy nurkowe nie idą w parze ze względu na konieczność regularnego karmienia tych rybek. Tom nie twierdził, że jest to niemożliwe, ale sugerował konieczność zainwestowania w dobrego sąsiada.

Drugorzędnym wyznacznikiem kierunku rozwoju nowego akwarium był fakt, że teściowa, która wcześniej mieszkała z nami i opiekowała się akwarium podczas naszych wyjazdów, wróciła do Polski. To jest jeden z tych przykładów mieszanego uczucia… niby fajnie, że wyjechała, ale szkoda, że nie opiekuje się akwarium, gdy potrzeba. Nie no, żartuję – teściową mam świetną i jak mieszkała z nami to bardzo pomagała nam w prowadzeniu domu. W każdym razie nie mam już tego komfortu…

No cóż, samo życie…

Akwarium morskie – zakładanie…

Akwarium zalałem dokładnie pierwszego kwietnia i parę dni później posoliłem. Nawet nakręciłem o tym film, który będzie niebawem na YT, ale o tym za chwilę…

Wodę osoliłem solą Marine Power Reef Base, ponieważ idealnie pasuje do mojego projektu. Zresztą, o czym też za chwilę, cała chemia będzie od Tropicala.

W tej chwili mija 50 dni od zalania. W akwarium znalazło się 25kg suchego piasku koralowego i jakieś 25kg skały. Piasku mam jeszcze za mało, a z tą skałą to też osobna historia, ponieważ przez prawie dwa lata leżała u kumpla na skalniaku w ogródku. Zapewnił mnie, że żadnych nawozów ani pestycydów nie stosował, więc wziąłem. Skała przez prawie dwa miesiące była płukana, najpierw w wodzie RO a potem w solance. Na koniec czyszczenia oddawała minimalne ilości PO4, a NO3 wcale. I tylko dlatego ostatecznie zdecydowałem się włożyć ją do akwarium.

Po dwóch, trzech tygodniach, skusiłem się na kupno szczepek kilku gatunków makro glonów. To dziwne uczucie, gdy musiałem płacić za pojedyncze listki Caulerpa prolifera, których nadmiary w poprzednim akwarium wyrzucałem na kilogramy. No cóż, samo życie…

Mimo wykrywalnych NO3 i PO4 zielone makroglony (C. racemosa, C. taxifolia i C. prolifera)  nie przetrwały i po kilku dniach zaczęły się rozpuszczać. Sprzedawca mnie olał i zwalał winę na mnie, choć jestem prawie przekonany, że powodem tego była niska temperatura podczas transportu przez kuriera. Na szczęście pozostałe makroglony Codium, Gracillaria i Cryptonemia dały sobie radę i wyraźnie rosną.

Nowe akwarium morskie – Może jeszcze dojrzewa, może jeszcze bez ryb, ale już mi się podoba

 Korzystając z ładnej pogody i bliskości morza, w weekend wielkanocny pojechałem na plażę z psem (póki można, bo od czerwca zaczyna się „sezon” i na plażę psy nie maja wstępu). Oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie przyglądał się temu, co pływa w wodzie i co morze wyrzuciło na piasek. Okazało się, że wiele morskich alg, nawet leżących na piasku jest w doskonałej kondycji, zabrałem więc spory kawałek jakiejś brunatnicy. Wygląda jak morszczyn (Fucus), ale nie ma pęcherzyków.

Dojrzewanie akwarium rafowego…

Trudno powiedzieć czy obecność owego morszczynu spowodowała zakwit cyjano, ale po tygodniu lekko zielonkawe do tej pory dno i skały, pokryte były gęstym kożuchem brunatnych cyjanobakterii. Na początku nic z tym nie robiłem. Dojrzewanie akwarium morskiego rządzi się swoimi prawami. Potem jednak zacząłem odciągać i filtrować wodę przez gazę. To oczywiście na wiele się nie zdało, bo dosłownie po dwóch dniach cyjano wracało. Cierpliwie czekałem przez kilka tygodni, aż w końcu zdecydowałem się zastosować pierwszy krok w walce z cyjano – czyli zwiększona cyrkulacja plus odpieniacz ustawiony „na mokro”. Do tego zmniejszyłem ilość światła o połowę oraz zdjąłem sporo ciepłych kolorów ze spektrum światła. Po tygodniu była widoczna poprawa – cyjano zostało zredukowane o co najmniej 50%.

Acha, byłbym zapomniał… Zanim do akwarium wprowadziłem morszczyn, trafiła mi się szczepka Cladielli. Mimo, że w poprzednim akwarium była napompowana na maksa, u mnie zaczęła grymasić i otwierać się na „pół gwizdka”. Kombinowałem ze światłem i cyrkulacją, ale nie miało to wpływu na kondycję korala. Pomyślałem sobie, żeby na wszelki wypadek dać trochę węgla aktywowanego. Uruchomiłem filtr od Twistmana i koral rzeczywiście odżył i nabrał rozmiarów. W międzyczasie dodałem całą saszetkę żywych wrotków i copepoda oraz dolewałem żywy fitoplankton.

W tym czasie zmierzyłem parametry.  Azotany były na poziomie 5mg/L, a fosforany 0.35 mg/L. KH, Ca i Mg w niskich granicach normy (ale też zasolenie mam około 33ppt). Rewelacji nie było, no ale to przecież tylko dojrzewanie.

I wtedy mniej więcej włożyłem do akwarium te brunatnice z morza. Nie miałem pojęcia czy się przyjmie czy nie, w każdym razie po kilku dniach sprawdziłem jeszcze raz azotany i fosforany. Okazało się, że NO3 było zerowe a PO4 spadło do 0.12mg/L. Niby najpierw mnie to ucieszyło, ale już następnego dnia zauważyłem, że wszystkie pozostałe makroglony zaczęły się szklić i rozpuszczać. Szybko powiązałem to z zerowymi azotanami i jeszcze tego dnia kupiłem nawóz do zbiorników roślinnych. Szczęścia było chyba za dużo, bo owszem, makroglony odzyskały swoje kolory i przestały się rozpuszczać, ale dodawanie nawozu spowodowało nie tylko skok NO3, ale i PO4. Dodałem wtedy pochłaniacz fosforanów i od tamtego czasu, fosforany zaczęły regularnie spadać. Kiedy piszę ten tekst, PO4 jest zerowe a NO3 2.5mg/L

Obsada…

Oprócz glonów, które kupiłem już miałem, dwa tygodnie temu dostałem od kolegi kilka skałek, porośniętych dwoma gatunkami makroglonów. Jedna to jakaś drobno-kulkowa odmiana C. racemosa, a druga to pewnie też Caulerpa, ale gatunku nie udało mi się jeszcze zidentyfikować.

W akwarium, zgodnie ze starą szkołą morszczaków nie ma jeszcze żadnych ryb, ale jest jeden krab, jedna Stomatella i jeden wieloszczet. Dostałem je razem ze skałą z glonami. Poza nimi i tysiącami mikroskopijnych skorupiaków biegających po szybach akwarium, nie widziałem nic innego. Acha, na pewno są też kiełże, bo jak odciągałem cyjano to parę się ostało na gazie.

Nowe akwarium morskie – spojrzenie z boku

Za dwa – trzy tygodnie wprowadzę dwie ryby. Prawie na pewno będą to Pterapogony kauderni – głównie dlatego, że są bardzo spokojne i prowadzą interesujący sposób rozrodu. Nie wiem czy od razu trafię na parę, ale będę się starał dobrać samca i samicę wcześniej czy później.

Ogólnie powoli leczę się z koników, choć temat jeszcze nie jest przekreślony. Zobaczymy jak wydajne będzie DSB i refugium w produkcji życia, choć z drugiej strony nie wydaje mi się żeby koniki były w stanie złapać takie pływające jak szalone Mysis.

W poprzednim zbiorniku miałem kiedyś iglicznie i nawet myślałem, żeby tu je też wprowadzić, bo to bardzo ciekawe i atrakcyjne z wyglądu ryby. Jednak jest to temat na przyszłość. Zresztą, kto wie… może zrobię akwarium mono-gatunkowe – z samymi pterapogonami.

Tropical…

Jak pewnie część osób już wie, zacząłem współpracę z polską firmą Tropical, która niedawno wprowadziła linię preparatów chemicznych i suplementów do akwarystyki morskiej – Marine Power. Współpraca opiera się głównie o konsultacje akwarystyczne oraz medialne, choć ze względu na ambitne plany, zapewne intensywnie się rozwinie. Zapewniam, że będzie interesująco i polecam śledzenie portalu Reefhub.pl oraz Tropicala na Youtube

Dzięki tej współpracy w Internecie pojawi się sporo nowego materiału. Będę pisał więcej dla początkujących akwarystów, ale będzie też sporo materiałów wideo – na przykład właśnie z solenia mojego akwarium, o czym pisałem wyżej.

W międzyczasie podjąłem współpracę z firmą Tropical

W związku z tą współpracą, nowy zbiornik założyłem całkowicie na produktach Tropical Marine Power. Mam nadzieję, że dzięki temu będę mógł pokazać jakość tych produktów i dzielić się z Wami swoimi obserwacjami. Nie bez znaczenia jest również fakt, że mogę dyskutować ewentualne wady i zalety produktów bezpośrednio z producentem.

Przy okazji chciałem podziękować za wiele ciepłych słów po tym jak pojawiły się nowe filmy na YT. Dostałem sporo wiadomości z gratulacjami, które zachęcają mnie do kontynuacji projektu. 

Współpraca z Tropicalem spowodowała, że pasja odrodziła sie na nowo. Mimo, że akwarium jeszcze dojrzewa, brak w nim kolorów i ryb, to znów – jak za dawnych lat – łapie sie na gapieniu w akwarium morskie mimo, że 5 minut temu robiłem dokładnie to samo.

No cóż, samo życie…

Pozdrawiam,

Bartek Stańczyk

 

 

Rozwarstwianie soli – dyskretny zabójca naszych korali?

Rozwarstwianie soli morskiej

Bartek Stańczyk

Wielu akwarystów z kilkuletnim stażem, a zapewne paru młodszych też, słyszało o problemie rozwarstwiania się soli podczas podróży od producenta do sklepu i akwarysty. Wiele przesłanek wskazuje na to, że taki problem może istnieć. Jednak jak to się ma do rzeczywistości? Czytajcie poniżej. Od razu powiem, że poniższy tekst będzie zakrawał bardziej na teoretyczne rozważania niż na naukową rozprawę i popełnię w nim sporo skrótów myślowych, aby nie wgłębiać się za bardzo w mechanikę substancji sypkich.

Dodam również, że test soli wykonałem we wrześniu ubiegłego roku. Od tego czasu zmieniłem telefon i mimo zrobienia kopii wszystkich katalogów nie mogę znaleźć zdjęć makro z przekroju soli.

Rozwarstwianie czy mieszanie?

Nie znalazłem takiej definicji rozwarstwiania, która by idealnie pasowała do naszych potrzeb, postaram się, więc wytłumaczyć to własnymi słowami.

Jeśli mamy substancje, które wymieszamy tak, aby uzyskać w miarę jednorodną mieszaninę to pod wpływem siły (np. grawitacja, kohezja) substancje, które są podatne na rozwarstwianie zaczną migrować i kumulować się w różnych miejscach – najczęściej zgodnie z kierunkiem działającej siły.

No, ale ktoś może powiedzieć, że ten sam proces zachodzi też w odwrotnym kierunku. Najpierw mamy warstwy, a pod wpływem grawitacji te warstwy ulegają wymieszaniu. Zgoda, bo chodzi ogólnie rzecz biorąc o migrację ziaren (cząsteczek), a to czy dwie substancje się rozwarstwiają czy mieszają z ich punktu widzenia nie ma znaczenia. Nic dziwnego, że w termodynamice mówi się, że „chaos jest najwyższą formą porządku”, bo każdy układ pozostawiony samemu sobie dąży do zwiększenia entropii (chaosu).

Nas akwarystów, jednak bardziej interesuje ten pierwszy układ, ponieważ w tytułowym przypadku chodzi o to, że pod wpływem grawitacji i drgań, wymieszane składniki soli migrują powodując, że skład naszej soli nie jest identyczny w różnych miejscach w wiadrze. Główną niedogodnością wynikającą z rozwarstwiania jest różny skład chemiczny soli na początku i na końcu wiadra. Trzeba też zaznaczyć, że rozwarstwianie zależy od wielu czynników i nie musi zawsze występować, o czym później.

Rozwarstwianie w cieczach

Celowo zacząłem od cieczy, ponieważ chyba najłatwiej wykazać tu rozwarstwianie. Na pewno wielu z Was widziało jak się gotuje wywar z kurczaka na rosół. Na początku, podczas gotowania, kiedy nasza zupa ciągle się miesza może się nam wydawać, że płyn w garnku to po prostu jeden rodzaj cieczy. Jednak wystarczy wyłączyć kuchenkę i odczekać parę minut, żeby zobaczyć, że na powierzchni cieczy pojawiają się „oczka” innej cieczy. Jak zapewne wszyscy wiemy, jest to roztopiony tłuszcz z naszego kurczaka. Im bardziej tłusty był kurczak, tym pojawia się więcej oczek. Po chwili cała powierzchnia zupy w garnku pokryta zostanie warstwą tłuszczu.

Kto chce się przyjrzeć temu zjawisku bliżej, może nalać sobie do szklanki pół na pół wody i oleju. Nawet po zmieszaniu, woda, jako cięższa od oleju opadnie na dno (tak samo jak w przykładzie z rosołem) i uzyskamy dwie rozwarstwione ciecze.

No tak, żadna rewelacja. Nie od dziś wiadomo, że „oliwa na wierzch wypływa”. Ale czemu tak się dzieje? A między innymi temu, że gęstość (nie mylić z lepkością) wody jest większa od gęstości oleju, co przekłada się na ciężar właściwy. Dlatego woda opada na dno.

Są jednak mieszaniny cieczy, które nie będą się rozwarstwiały – nawet przy różnicy w gęstościach. Przykładem takiej mieszaniny może być zwykła wódka, czyli upraszczając mieszanina alkoholu (790g/L 20C) etylowego i wody (998gL 20C). Różnica w gęstości to ponad 200g/L, a mimo to woda się nie oddziela od spiritusu.

Rozwarstwianie soli

Polarność cząsteczek wody i etanolu powoduje ich łatwe mieszanie i brak rozwarstwiania

Powodem tego jest fakt, że zarówno H2O oraz C2H5OH są polarne

 (mają różne ładunki na końcach cząsteczek), przez co tworzą przenikającą się sieć przyciągających się cząsteczek.

Rozwarstwianie w substancjach sypkich

W przypadku mieszanek substancji sypkich podobne zjawisko również zachodzi i podobnie jak w przypadku cieczy głównym elementem napędzającym rozwarstwianie jest różnica w ciężarze właściwym poszczególnych składników. Jednak dochodzą inne ważne cechy, które maja wpływ na rozwarstwianie. Jest to przede wszystkim różnica w wielkości ziaren, ich gładkość czy ładunek elektrostatyczny oraz drgania ziaren

Im większa różnica w wielkościach ziaren, tym większa podatność na rozwarstwianie. Łatwo sobie wyobrazić, że każdą wolna przestrzeń między większymi ziarnami będą starały się wypełnić ziarna najdrobniejsze i co ciekawe niekoniecznie cięższe. Wystarczy sobie wyobrazić kosz z jabłkami, do którego zaczniemy wsypywać drobne owoce np. jagody.

Drugim ważnym elementem wpływającym na rozwarstwianie ma kształt ziaren. Im bardziej gładkie i kuliste, tym łatwiej ziarna migrują, ponieważ stanowią dla siebie mniejszy opór.

Gdy wyobrazimy sobie idealnie wymieszany piasek w wiadrze to możemy przyjąć, że bez dodatkowej siły, ziarna piasku pozostaną nieruchomo (nie będą się przemieszczały), ponieważ ciężar wyższych warstw naciskając na niższe, będzie je unieruchamiał.

Test z solą i cukrem

Będąc ciekaw jak zachowuje się taka niejednorodna mieszanina popełniłem prosty test. Do małego plastikowego słoiczka nasypałem jedna warstwę brązowego cukru i jedna warstwę zwyklej soli kuchennej (gęstość 2.16g/cm3). Nie znalazłem gęstości cukru trzcinowego bo jest on zwykle wilgotny. Jednak gęstość zwykłej sacharozy to 1.59g/cm3.

Rozwarstwianie soli

Mieszanina soli i cukru przed wstrząsaniem (po lewo) i po wstrząsaniu ( po prawo)

Wyraźnie widać, że pod wpływem wstrząsania sól, która początkowo zajmowała górną warstwę, przesunęła się w kierunku dna pojemnika. Mimo, że sól nie jest już tak jednorodna jak na początku, to widać, jej największą koncentracje w dolnej części pojemnika.

Ciekawostką jest to, że sól nie zawsze opadała na dno i czasami kumulowała się w bocznych częściach pudełka. Pokazuje to poniższy filmik. Tym razem zacząłem od uzyskania względnie jednorodnej mieszaniny

Zwróćcie uwagę jeszcze na jedną rzecz. Wygląda na to, że najlepszą metodą na dobre wymieszanie jest turlanie pojemnika (wiadra). Wtedy uzyskujemy lepsze wymieszanie niż podczas wstrząsania.

Rozwarstwianie w soli akwarystycznej

Co się jednak stanie, kiedy wiadro soli wprawimy w wibracje? W zależności od siły i częstotliwości drgań, wibracje przeniosą się na kryształki poszczególnych składników wprawiając je w ruch. Drżące kryształki zaczną się przemieszczać – małe i cięższe w dół, a większe i lżejsze do góry.

W pełnym wiadrze soli 20-25KG, przy samym dnie są unieruchomione, ponieważ naciska na nie ciężar kilkunastu kilogramów wyższych warstw. Jednak im wyżej tym ciężar mniejszy, więc i kryształki mogą mieć większy luz pod wpływem wibracji i tym łatwiej mogą migrować.

Mając to na uwadze, łatwo sobie wyobrazić, że najbardziej podatne na rozwarstwianie są te warstwy soli w wiadrze, które są najwyżej położone, ponieważ najłatwiej wprowadzić je w drgania. Jednak pod wpływem drgań i ocierania się kryształków soli o siebie uzyskujemy efekt żarna, czyli ścierania się i kruszenia tych większych i bardziej nierównych ziaren. Drobniejsze ziarna mogą z kolei osypywać się w dół, pomiędzy większe ziarna.

Test na soli akwarystycznej

Przeprowadziłem test, który miał wykazać jak bardzo różni się skład soli na górze pełnego wiadra od soli z jego dna. Do badań wykorzystałem popularną na rynku europejskim sól, której marka nie ma tutaj żadnego znaczenia. Założyłem, że sól wsypywana do worka (w wiadrze) podczas procesu pakowania jest idealnie wymieszana, więc przynajmniej w zaraz po zapakowaniu jej skład jest jednorodny w całym wiadrze. Jednak zanim wiadro trafi do akwarysty, poddawane jest wszelkim drganiom, czy to na skutek, ładowania na palety, pakowania na ciężarówki, podróży samolotem czy tirem aż do otworzenia wiadra przez akwarystę.

Żeby móc obejrzeć sam proces migracji ziarenek soli musiałem wyjąc próbkę soli z całego przekroju wiadra. Do tego posłużyła mi rura z akrylu o średnicy 5cm, którą wbiłem w nowy worek z solą od góry a następnie wyjąłem od dołu. Następnie rura została uszczelniona z obu stron tak, a uniemożliwić dostęp powietrza i wilgoci. W ten sposób uzyskałem cały przekrój przez wiadro soli.

Zachowując oryginalne położenie góra-dół wykonałem dwa roztwory 1000ml soli o zasoleniu 35ppt – jeden z dołu a drugi z góry mojego przekroju. Następnie wysłałem je do firmy MarinLab na testy OES-ICP. Tu chciałem podziękować firmie MarinLab (Aquaforest) za nieodpłatne wykonanie obu testów. Dodam, że Laboratorium MarinLab nie znało celu tych badań ani żadnych informacji związanych z moim projektem.

Ze względu na to, żeby uniknąć dyskusji nad jakością i czystością danej soli skupiłem się tylko nad zawartością jej makroelementów.

Zobaczmy poniższą tabelę. Pokazuje ona skład tych samych makroelementów z góry wiadra i dna wiadra soli morskiej. Jak należy ja rozumieć? W miarę ubywania soli z wiadra sodu (Na) będzie ubywało o 4.71% a wapnia (Ca) przybywało o 6.45%

Rozwarstwianie soli

Tabela 1. Skład chemiczny solanek (35ppt) wykonanych z górnej i dennej warstwy soli w wiadrze.

 

Poteoretyzujmy…

Nie mam wszystkich danych co do oryginalnych składników użytych do produkcji tej soli (chodzi głównie o stan uwodnienia i ilosc użytych chlorków) dlatego poniższe rozważania są dość niedokładne, dlatego purystów chemicznych proszę o ominięcie tego rozdziału…

Już na oko widać, że skład soli w Tabeli 1 odbiega od składu wody morskiej. Załóżmy jednak, że Reguła Dittmara została mniej więcej spełniona.

W NSW pierwiastkiem, który występuje w największej ilości (wagowo i procentowo) jest chlor. Laboratorium MarineLab nie oznacza chlorków, więc musimy obliczyć je sami. W naturalnej wodzie morskiej (NSW) stosunek chlorków do sodu (zgodnie z Reguła Dittmara) wynosi około 1.8x. Skoro mamy cały czas stałą ilość soli to wzrost wagi sumarycznej wyszczególnionych w tabeli pierwiastków musi być zbalansowany spadkiem chlorków (mikroelementy tutaj pomijam).

W naszej sytuacji, w miarę używania soli powinniśmy zauważyć zmianę (wzrost o 4.71%) chlorków z 10072*1.8 = 18130mg/L na 10547*1.8= 18984mg/L. Różnica to 854mg.

Przypomnijmy sobie tabelę, którą używałem w artykule o refraktometrach – Link>>> https://reefhub.pl/refraktometr-kontra-splawik-wady-zalety/.

Refraktometr i pomiar zasolenia

Tabela1: Udział procentowy jonów w pomiarze zasolenia 35‰ wody morskiej refraktometrem (dRI % – procent udziału jonu w zmianie indeksu refrakcji RI – Refractive Index) oraz „spławikiem” (dSG % – procent udziału jonów w gęstości względnej), oraz zawartość jonów w mg/kg w naturalnej wodzie morskiej (NSW – Natural Seawater).

Z powyższej tabeli, że za 90% indeksu refrakcji odpowiadają chlorki. Skoro więc wraz z ubywaniem soli wiadrze wzrasta nam procentowa (i wagowa) zawartość chlorków mamy problem z prawidłowym zasoleniem. Ci z Was, którzy odważają sól do solanki zrobią zbyt wysokie zasolenie, a Ci z Was, którzy dosypują sól do solanki pod wynik refraktometru zrobią zbyt ubogą solankę (zasolenie będzie ok, ale KH, Ca, Mg etc będzie mniej)

Nieźle nie? No dobra, odpuśćmy te rozważania. Być może problem rzeczywiście istnieje, ale mam zbyt mało danych podać konkretne wyniki. W końcu ilość chlorków oparłem o założenia, które wcale nie musza być prawdziwe.

Podsumowanie – jak przeciwdziałać?

Tak jak pisałem na początku w artykule jest sporo gdybania. Na pewno wyniki testu soli wskazują na istnienie problemu, ale każdy sam musi sobie odpowiedzieć, czy 3-4% wahania składu to dużo? Artykuł miał za zadanie zasygnalizować potencjalny problem, który moim zdaniem może w pewnych okolicznościach powodować rozjeżdżanie się parametrów. Zapewne też, ze względu na różne procesy technologiczne sole różnych producentów będą miały inne tendencje do rozwarstwiania.

Przede wszystkim trzeba być świadomym, że sól, którą właśnie kupiliśmy nie jest idealnie jednorodna.  Wydaje mi się, że sole, które są ciasno zamknięte w worku, maja mniejsze tendencje do rozwarstwiania ze względu na to, że są ściśnięte, przez co kryształki maja mniejsze szanse na przemieszczanie.

Na pewno w najgorszej sytuacji są osoby, które kupują duże wiadro, ale robią małe podmianki, ponieważ wydaje się, że najwyższe warstwy soli mają największe tendencje do rozwarstwiania.

Prawdopodobnie dobrym sposobem jest rozdzielenie soli na dwa wiadra i przygotowywanie solanki na przemian z każdego. Regularne turlanie po podłodze to dobry sposób na wymieszanie soli.

Jeśli komuś by się chciało to może zrobić takie doświadczenie przy rozpoczęciu nowego wiadra: 

Każda podmianka wymagałaby zważenia ilości soli użytej do wykonania soli o zasoleniu 35ppt, przy czym pomiar zasolenia odbywałby się za pomoca refraktometru oraz spławika. Jesli ktos wykona takie pomiary dla podmian z poczętku i końca wiadra – chętnie zamieszcze wyniki.

Żródło:

https://publishing.cdlib.org/ucpressebooks/view?docId=kt167nb66r&chunk.id=d3_1_ch06&toc.id=ch06&brand=eschol

http://misclab.umeoce.maine.edu/education/VisibilityLab/reports/SIO_76-1.pdf

Płyn kontrolny KH.

Płyn kontrolny KH

Wstęp 

Bartek Stańczyk

Niedawno na forum rozgorzała dyskusja pod tytułem: „które testy kropelkowe są lepsze?” Pomijając już fakt, że w TYM artykule opisałem swój „test testów”, takie dyskusje z reguły ograniczają się do słownych utarczek pomiędzy zwolennikami tych czy innych producentów. Zwłaszcza, że metoda pomiaru jest oparta o ten sam proces chemiczny, co w praktyce sprowadza takie dyskusje do porównywania koloru opakowań czy klarowności instrukcji.

Dawno temu kłócono się o wyższość Atari nad Commodore, potem iPhone nad Androidem, a od pewnego czasu takie dyskusje, bardziej lub mniej burzliwe, dotykają tematów w akwarystyce morskiej. Socjolodzy już dawno zbadali, że za takimi polemikami stoi chęć udowodnienia sobie, że ma się coś lepszego od innych.

Wracając do samych testów… Wiele razy podkreślałem, że osobiście dla mnie, osoby stosującej reaktor Ca, jednym z najważniejszych parametrów do kontroli w akwarium jest KH. W moim przypadku, to jedyny test, który wykonuję regularnie – co kilka dni. Mając solidną filtrację DSB, nie martwię się o azotany i fosforany, a reaktor dba o odpowiedni i zbilansowany poziom pierwiastków takich jak wapń, magnez czy stront.

Płyn kontrolny KH i alkaliczność

Do pomiaru alkaliczności w wodzie akwariowej polecam fotometr Hanna HI755

Osobiście do pomiaru KH stosuję fotometr Hanna HI755, który działa wręcz perfekcyjnie. Gorąco go polecam wszystkim akwarystom morskim, choć wiąże się to z wydatkiem paru stówek. Nie jest to jednak rzecz niezbędna, ponieważ jak pisałem w artykule o testach, na rynku istnieją przyzwoitej, jakości testy kropelkowe. Według mojej opinii najlepszymi okazały się testy KH firmy Salifert i Colombo, jednak od tamtego czasu, na rynku pojawiły się testy firmy Aquaforest. Nigdy ich nie stosowałem, ale z tego co wiem, opierają się o tę samą metodą kolorymetryczną co wspomniane wyżej testy i w związku z tym zakładam, że są porównywalne jakościowo. 

Co by jednak nie mówić o jakości testów, to są tylko odczynniki, które wcześniej czy później mogą ulec zepsuciu. Może to nastąpić na skutek zawilgocenia, zanieczyszczenia czy pod wpływem światła. Ciekawe jest jednak to, że data ważności na pudełku ma się nijak do poprawności wyniku. Znam testy, które pokazywały bzdury zaraz po kupnie, gdzie do upływu terminu ważności było półtora roku, a mam też jeden test na KH, który wciąż pokazuje prawidłowy wynik, a który stracił ważność w listopadzie 2011 roku.

Zestawiając tę swego rodzaju losowość w zepsuciu testu z tym, że jest to bardzo ważny parametr wody można dojść do prostego wniosku, że nie mając pewności, co do poprawności wyniku łatwo możemy wpędzić akwarium w kłopoty. Wystarczy korygować dawkę ballingowego KH na podstawie wyniku pomiaru zepsutym testem.

Jedynym sposobem sprawdzenia czy test KH jest dobry czy nie, jest wykonanie pomiaru na płynie kontrolnym o znanym poziomie alkaliczności. Taki płyn kontrolny był kiedyś w testach KH firmy Salifert. Niestety w praktyce, pomiar kontrolny rzadko dawał prawidłowy wynik. Nie wiem czemu tak było, ale podejrzewam, że sam płyn kontrolny mógł być nietrwały. Być może nie mam racji, ale faktem jest, że firma Salifert od kilku lat nie dodaje płynu kontrolnego do swojego testu na alkaliczność (KH).

Poniżej przedstawię sposób wykonania takiego płynu samodzielnie. Wcześniej jednak namawiam do przeczytania artykułu tłumaczącego znaczenie parametru jakim jest alkaliczność (KH). Artykuł znajdziecie TUTAJ. W artykule dowiecie się czemu KH jest takie ważne, jaki ma wpływ na korale oraz na chemię w wodzie słonej.

Cykl węglanowy w wodzie (źródło: NOAA)

Alkaliczność (KH, twardość węglanowa) to taka ilość jonów węglanowych (CO32-) i wodorowęglanowych (HCO3–), która zneutralizuje kwas w roztworze (czyli jony H+). Im więcej węglanów i wodorowęglanów tym wyższe KH. Wynika z tego jasno, że aby wykonać płyn kontrolny, musimy rozpuścić w czystej wodzie pewną ilość tych związków.

Preparat możemy wykonać z węglanu wapnia CaCO3 lub wodorowęglanu sodu NaHCO3. Ze względu na to, że w wodorowęglan jest prawie w każdym domu, dlatego poniższy przepis oprę na tym związku.

Co nam będzie potrzebne?

Wodorowęglan sodu NaHCO3 – potrzebujemy go bardzo mało – 1 gram. Jeśli nie stosujemy ballinga to możemy zastosować preparat spożywczy – sodę oczyszczoną (baking soda), który można kupić za kilka złotych w każdym sklepie spożyczym.

Woda RODi – pół litra w zupełności wystarczy.

Waga laboratoryjna o dokładności 0.01 grama – Tu może być problem, bo profesjonalne wagi laboratoryjne są drogie. Ja jednak z powodzeniem stosuję wagę jubilerską. Taką wagę można kupić na allegro za kilkanaście (!!!) złotych. Warto wybrać taką, która ma możliwość kalibracji.

Strzykawka insulinowa – 1ml – do kupienia w aptece z kilka złotych. Można też użyć strzykawkę 1ml z dowolnego testu kropelkowego o ile jest nieużywana.

Poniżej przedstawiam wyliczenia chemiczne. Jeśli kogoś to nie interesuje, może przeskoczyć od razu do następnego rozdziału.

Płyn kontrolny – Obliczenia

Wiemy z chemii, że roztwór wodny o alkaliczności 1dKH zawiera 17, 848mg CaCO3 w 1L roztworu wodnego. Ze względu na to, że każdy metodę testową kalibrujemy w okolicy użytecznego pomiaru, który dla wody w akwarium morskim wynosi około 8dKH to potrzebowalibyśmy 8x 17,848mg CaCO3 = 142,78mg węglanu wapnia, żeby uzyskać taka alkaliczność.  Skoro jednak nie korzystamy z węglanu wapnia tylko z wodorowęglanu sodu, musimy wyliczyć jego potrzebną ilość.

Masa molowa CaCO3 to 100,09 g/mol

Masa molowa jonu CO32- – 60g/mol

1dKH = 17,848 mg CaCO3

Skoro wiemy, że w jednym molu CaCO3 znajduje się 60g CO32- to możemy prosto wyliczyć, że za 1dKH odpowiada 10,68mg CO32- (po przeliczeniu na miligramy)

1dKH (CaCO3)= x = 17,848mg*60mg/100,09mg = 10,68mg CO32-

Teraz przeliczymy to na ilość wodorowęglanu sodu.

Masa molowa NaHCO3 – 84,01 g/mol

Skoro wiemy, że w jednym molu NaHCO3 znajduje się 60g węglanu to po przeliczeniu na miligramy, roztwór 84,01mg/L NaHCO3 powinien mieć alkaliczność 5,617dKH.

60mg/10,68mg =5,617dKH

Idąc dalej tym tropem, aby uzyskać roztwór kontrolny o alkaliczności 8 dKH powinniśmy rozpuścić prawie 120mg NaHCO3 w 1litrze roztworu.

8 x 84,01 /5,617 = 119,65mg

Niestety nie jest to prawda, ponieważ do tej pory popełniłem pewne uproszczenie obliczeniach. Wodny roztwór 120mg/L wodorowęglanu sodu da wynik pomiaru alkaliczności dokładnie 4dKH. Skąd ta różnica? Ano stąd, że jak pisałem wcześniej alkaliczność to zdolność jonów węglanowych (CO32-) i wodorowęglanowych (HCO3–) do neutralizacji kwasów poprzez przyłączanie protonu H+. Jasne jest, że dwu-ujemny jon węglanowy przyłączy dwa protony natomiast jedno-ujemny jon wodorowęglanowy tylko jeden proton. Dlatego musimy użyć dokładnie dwa razy więcej wodorowęglanu, czyli 240mg.

Płyn kontrolny – Wykonanie

Z powyższych obliczeń wynika, że aby uzyskać płyn kontrolny 8dKH musimy uzyskać wodny roztwór sody oczyszczonej o stężeniu 240mg/L. Tu jednak spotkamy się z pewnym problemem technicznym, którym jest dokładność wagi oraz domowych miarek objętości. Tak jak pisałem wcześniej, dobrym rozwiązaniem jest mała waga jubilerska, która doskonale się nada do naszych zastosowań. Taka waga kosztuje grosze, ale jeśli absolutnie nie chcemy jej kupować, to zostaje nam lokalna apteka, w której farmaceuta powinien nam wykonać potrzebny roztwór.

Ze względu na to, że operujemy na małych masach, będziemy mogli pominąć różnicę pomiędzy masą roztworu a masą rozpuszczalnika. Ułatwi nam to odważanie małych mas i przygotowanie płynu, ale wprowadzi niewielki błąd do równania. Błąd będzie jednak pomijalny dla naszych potrzeb.

Przyznam, że nie znam trwałości takiego płynu kontrolnego, ponieważ sam wykonałem go dopiero tydzień temu i do tej pory trzyma parametry. Spodziewam się jednak, że nie ma on długiego terminu przydatności, dlatego nie potrzeba go robić w zbyt dużych ilościach.

Najprościej byłoby po prostu rozpuścić 240mg sody oczyszczonej (NaHCO3) w 1000g (1L) wody RODi i jeśli mamy możliwości wykonania dokładnych naważek sody oczyszczonej i wody to sprawa jest załatwiona. Test KH wykonany na takim roztworze powinien wykazać alkaliczność około 8dKH. Jeśli tak jest, to mamy pewność, że nasz test pokazuje prawidłowe wyniki.

Jednak tak jak pisałem, uzyskanie 1L roztworu, z którego użyjemy kilka mililitrów do testu jest przerostem formy nad treścią i zwykłym marnowaniem surowców. Dlatego skorzystamy z metody wielokrotnych rozcieńczeń, aby uzyskać mniejszą ilość płynu kontrolnego. Poza tym, wagi jubilerskie z reguły mają limit maksymalnej masy w okolicach 100, 200 lub 300g

– za pomocą wagi jubilerskiej (lub laboratoryjnej, jeśli ktoś ma dostęp) odważamy 0,5g NaHCO3 oraz 50g wody RODi (możemy użyć dokładnego cylindra miarowego i odmierzyć 50ml). Dodajemy wodorowęglan sodu do wody i mieszamy do uzyskania klarownego roztworu bez osadu na dnie. Będzie to nasz roztwór „A”. Tu popełniamy pierwszą niedokładność, ponieważ dodanie wodorowęglanu do wody, zwiększy jej objętość. Jeśli jednak ktoś chce się bawić w ultra dokładność, powinien rozpuścić 0,5g NaHCO3 w 40ml wody, a następnie dopełnić uzyskany roztwór wodą RODi do objętości 50ml.

– w innym naczyniu odważamy dokładnie 49g wody RODi. Taka masa wody ma objętość dokładnie 49ml. Oczywiście, jeśli mamy dokładny cylinder miarowy to możemy odmierzyć tę ilość cylindrem. To będzie nasz roztwór „B”. Tu popełniamy drugą niedokładność, ponieważ powinniśmy odważyć dokładnie 48,8g wody.

– za pomocą insulinówki odmierzamy 1,2ml roztworu „A” i dodajemy do roztworu ‘B” dobrze mieszając. W ten sposób uzyskamy roztwór 12mg NaHCO3 w 50ml, co odpowiada stężeniu 240mg/L

– Pomiar KH w tym roztworze powinien pokazać wynik w okolicach 8dKH.

Uwagi końcowe

– Woda RODi dość łatwo wchłania dwutlenek węgla, który ja szybko zakwasza, co może wpływać na uzyskane KH. Nie sprawdzałem w jakim stopniu to się dzieje, ale na wszelki wypadek polecam używanie świeżej wody RODi i dość sprawne wykonanie roztworu kontrolnego

– Metoda jest nieco chałupnicza i pełna zaokrągleń, ale założeniem było wykonanie płynu bez zbędnego nakładu finansowego.

– Wodorowęglan sodu jest substancja higroskopijną (chłonie wilgoć z powietrza). Zalecam otworzenie nowej saszetki z sodą oczyszczoną zamiast korzystania ze starej – otwartej kilka miesięcy temu.

– Wykonany przeze mnie płyn kontrolny osiągnął wynik 143ppm (pomiar Hanką na KH), co po przeliczeniu na stopnie niemieckie daje 143*0,056=8,01 dkH.

– Głównym zastosowaniem uzyskanego roztworu jest weryfikacja posiadanego testu KH. Sam płyn nie wpływa na dokładność pomiaru, ale jeśli Wasza metoda pomiaru jest niedokładna, wynik będzie odbiegał od oczekiwanego 8dKH.

https://reefhub.pl/kh-czy-alkalicznosc-o-co-w-tym-chodzi/

https://en.wikipedia.org/wiki/Carbonate_hardness

http://www.ptable.com/?lang=pl

http://www.lenntech.com/calculators/molecular/molecular-weight-calculator.htm

 

 

 

 

Tydzień szósty – Temat: kolorowo

To już ostatni tydzień konkursu. Dostaliśmy w nim cztery prace . Ciekawe, że wszyscy biorący udział wyslali ryby. Głosy oddawać można do 08/07/2017 23:59:59.  Zapraszamy do zabawy i do komentowania. 

 

Zdjęcie nr 1

 

Zdjęcie nr 2

 

Zdjęcie nr 3

 

Zdjęcie nr 4

 

Sponsorem konkursu jest firma Reef Shop z Gdyni

Wyniki będą pokazane po zakończeniu głosowania.

[yop_poll id=”12″]

 

Tydzień piąty – Temat: dowolny

W piątym tygodniu konkursu przysłaliscie cztery prace. Głosy oddawać można do 01/07/2017 23:59:59.  Zapraszamy do zabawy i do komentowania. 

 

Foto nr 1

 

Foto nr 2

 

Foto nr 3

 

Foto nr 4

ponsorem konkursu jest firma Reef Shop z Gdyni

Wyniki będą pokazane po zakończeniu głosowania.

[yop_poll id=”11″]

Dolewka automatyczna Levelautomatic EYE – nie spuści OKA z wody.

Dolewka Levelautomatic EYE – nie spuści OKA z wody.

Dolewka Levelautomatic EYE – Wstęp

Tydzień temu zastałem w drzwiach awizo z poczty. Jako, że parę dni wcześniej rozmawiałem z firmą Aqua-Trend na temat testów nowej dolewki Levelautomatic EYE, spodziewałem się, że przesyłka jest właśnie od nich. Już następnego ranka odebrałem niewielką paczkę, w której znalazłem najnowszy produkt tej firmy – dolewkę Levelautomatic EYE – Smart Optical ATO System.

Jak sama nazwa wskazuje, dolewka to urządzenie, które uzupełnia nam wyparowaną wodę z akwarium, a w brew pozorom jest to czynnik, który ma kolosalne znaczenie z punktu widzenia stałości parametrów. Jest tak dlatego, że paruje nam sama woda, zostawiając za sobą całą rozpuszczoną zawartość co, z kolei powoduje wzrost stężenia składników solanki.

Powiecie, że można codziennie dolewać ręcznie – fakt, ale po pierwsze wymaga to skrupulatności, a po drugie powoduje dobowe skoki zasolenia. Zobaczmy skrajny przykład: w upalny dzień z 30L akwarium chłodzonym wiatrakami może ubyć nam 2L (6,6%) wody dziennie, którą dolewamy wieczorem „na raz”. Takie wahania dobowe zasolenia przekładają się na:

26mg/L Ca na dobę przy docelowym 400mg/L

84mg/L Mg na dobę przy docelowym 1280mg/L

Pół stopnia KH na dobę przy docelowym 7,5dkH

Powiecie, że niewiele. Może i niewiele, ale w morszczyźnie chodzi o stabilność, a poza tym jak wyjedziecie na weekend to różnice mogą być dwu i trzykrotne.

Co by nie mówić o intensywności parowania, to nie da się ukryć, że w mniejszym lub większym stopniu może negatywnie wpływać na parametry wody w akwarium, a zastosowanie dolewki automatycznej w zasadzie załatwia nam ten problem raz na zawsze.

Moją pierwszą dolewką był Shark od firmy Aqua-Trend

Firma Aqua-Trend to polski producent sprzętu akwarystycznego, a niniejsza dolewka jest trzecią dolewką tej firmy z jaka mam do czynienia. Pierwszą była przedstawiona w 2011 roku dolewka AT Shark. Używałem jej przez jakieś 4 lata. Pamiętam, że była sporych rozmiarów, i że silnik był dość głośny. Dolewka była prostym urządzeniem włącz-wyłącz sterowanym pływakiem. Mimo prostoty, służyła mi bezawaryjnie przez 4 lata, aż do momentu, kiedy zachwyciłem się kolejną dolewką firmy Aqua-Trend – Milestone Levelautomatic. Ta dolewka była rzeczywiście kamieniem milowym i śmiało mogę polecić ją każdemu, jako doskonale zaprojektowany i bezawaryjny sprzęt. Na portalu znajduje się recenzja tej dolewki, którą możecie przeczytać tu: https://reefhub.pl/dolewka-automatyczna-milestone-levelautomatic-firmy-aqua-trend/

Od tygodnia, używam testowo najnowszą dolewkę firmy Aqua-Trend – Levelautomatic EYE. Poniżej możecie przeczytać recenzję tego sprzętu. Tradycyjnie dodam, że poniższy tekst jest moja prywatną opinią, która nie musi być identyczna z opinią innych użytkowników tego urządzenia.

Dolewka Levelautomatic EYE – Zawartość pudełka

W niewielkim kartonowym pudełku znalazłem polską instrukcję, zasilacz 12V, pompkę DC 12V, kilka metrów wężyka silikonowego i uchwyt do niego oraz niewielką jednostkę kontrolną. Wszystko ładnie zapakowane w osobne woreczki lub pudełka.

Najnowsza dolewka AT yglądem przypomina wizjer refraktometru lunetkowego

 

Pompka na oko wygląda na identyczną z tą, którą zastosowano w poprzedniej dolewce, jednak szczegółowa analiza etykietek mówi nam, że nowa pompka ma wydajność 280l/h (w poprzednim modelu 200L/h) a unos wody to 2m (w poprzednim modelu jest to 1,5m).

Najwięcej zainteresowania wzbudziła jednostka kontrolna. Wyglądem przypomina wizjer refraktometru lunetkowego lub samochodową ładowarkę USB. Zbudowana jest z dwóch elementów połączonych magnetycznie. Mniejsza część ma postać pierścienia z trapezową soczewką. Większa część ma postać ściętego stożka z dwoma gniazdami 12V na boku i z 3 diodami na podstawie.

Dolewka Levelautomatic EYE – montaż i uruchomienie

Obie części montujemy po obu stronach szyby sumpa tak, aby część mniejsza znajdowała się w sumpie, a większa na zewnątrz – rozwiązanie podobne do tego zastosowanego w pompach Vortech. Połączenie magnetyczne ściska obie części na tyle mocno, że urządzenie nie obsuwa się, a jednocześnie może być łatwo przesuwane przez akwarystę.

Silny magnes trzyma obie części dolewki na żądanej wysokości

Jak pewnie się domyślacie cały trik polega na tym, że wysokość umieszczenia dolewki odpowiada pożądanemu poziomowi wody w sumpie. Już chyba prościej się nie da. Chcemy wyższy poziom wody w sumpie – przesuwamy urządzenie kilka cm do góry; niższy – kilka centymetrów w dół.

Według producenta urządzenie będzie się trzymało stabilnie na szybie o maksymalnej grubości 12,5mm. Sprawdziłem na szybie 12mm i urządzenie trzyma się solidnie. Wyobrażam sobie jednak, że większość sumpów będzie miało dużo cieńsze szyby.

Schemat montażu OKA.

Na boku znajdują się dwa identyczne gniazda 12V. Według instrukcji w lewe gniazdo wtykamy wtyczkę od zasilacza, a w prawe wtyczkę od pompki DC. Niestety obie wtyczki pasują w oba gniazda, a na samym urządzeniu brak jest opisu gniazd. Mam nadzieję, że producent zabezpieczył elektronikę przed sytuacją, w której pomyłkowo włączymy zasilanie do drugiego gniazda. Ja nie byłem tak odważny, aby to sprawdzić J

Po włożeniu pompki do zbiornika z wodą RODi dolewka Levelautomatic EYE jest gotowa do włączenia

Po podłączeniu zasilania dolewka pika kilka razy sprawdzając poziom wody. Jeśli wykryje zbyt niski (jest zamontowana ponad wodą) uruchamia pompkę. Jeśli wykryje prawidłowy poziom wody – nie będzie robić nic aż do czasu, gdy wykryje ubytek wody.

Na boku znajdują się dwa identyczne gniazda 12V.

 

I to w sumie mógłby być koniec, gdyby nie fakt, że dolewka oferuje nam trochę więcej niż samo dolewanie wody.

Dolewka Levelautomatic EYE – kontrola pracy

Na opakowaniu urządzenia napisane jest „Smart Optical ATO System”. Brzmi poważnie – prawie tak jak patenty technologii NASA J. W każdym razie słowo „Smart” zobowiązuje i rzeczywiście urządzenie w sprytny sposób czuwa nad swoją pracą.

Po pierwsze, dolewka rozpozna sytuacje, w której czujnik jest zarośnięty algami i mrugnie odpowiednio diodą niebieska i zacznie pikać

Po drugie, dolewka wykryje sytuację, w której w sumpie jest za dużo wody – np. na skutek awarii pompy obiegowej, co zostanie odpowiednio zasygnalizowane.

Po trzecie, dolewka wykryje brak wody w zbiorniku na wodę RODi i tym razem zamruga czerwoną dioda i zacznie pikać.

Wężyk od pompy DC montujemy tak, aby jego końcówka była niezanużona, ZAWSZE powyżej poziomu wody w zbiorniku z wodą dolewkową.

Po naprawieniu ewentualnego problemu (np. brak wody w zbiorniku) pikającą dolewkę musimy zresetować. Niestety producent nie napisał jak to zrobić, więc przy braku jakiegokolwiek przycisku na dolewce, musimy to zrobić odłączając ją na moment z prądu. Konieczność resetowania nie zachodzi zbyt często, ale jeśli chcemy ułatwić sobie resetowanie, warto zastosować gniazdo zasilające z włącznikiem. Wtedy resetowanie dolewki będzie bardzo wygodne.

Dolewka Levelautomatic EYE – moja ocena

Poza nowym wyglądem dolewka Levelautomatic EYE nie zauważyłem znaczących różnic w pracy w porównaniu do dolewki Levelautomatic Milestone. I uczciwie musze powiedzieć, że przy tym samym systemie nie widzę konieczności zmiany z Milestone na EYE. Jednak dla nowych systemów, OKO doskonale się nadaje. Obsłuży każdy zbiornik, ale widzę szczególne zastosowanie w kompaktowych nanorafach, gdzie brak jest miejsca w sumpie lub nawet brak jest samego sumpa.

Co mi się podoba?

– kompaktowość – chyba nie da się zrobić dolewki bardziej kompaktowej

– wygodne ustawianie pożądanego poziomu wody – dużo łatwiejsze niż w przypadku używania pływaka.

– kontrola pracy – procesor logiczny analizuje parametry pracy oznajmiając na przykład brak wody dolewkowej.

– wszechstronność – dolewka może pracować w dowolnym zbiorniku, a także ma opcjonalną możliwość podawania wody bezpośrednio z filtra RODi

– bardzo cicha praca – pompka stojąca na przyssawkach w zbiorniku na wodę jest praktycznie niesłyszalna

– histereza (zwłoka zadziałania) – dolewka nie reaguje na zmiany poziomu wody spowodowane falowaniem powierzchni wody w sumpie.

Co mi się nie podoba?

– brak przycisku „RESET” na dolewce – wymagane jest krótkotrwałe odłączenie zasilania w celu resetu alarmu

– tonąca soczewka – w przypadku potrącenia zewnętrznej części kontrolera dolewki, soczewka nie jest trzymana przez magnes i tonie. W sumie znajduje się wiele przedmiotów – filtry, pompy, skała i jeśli soczewka wpadnie w niedostępne miejsce, konieczne może być wyciąganie skały. Rozwiązaniem może być oczywiście odpowiednie umiejscowienie dolewki tak, aby nie było łatwo jej przypadkowo strącić. Z drugiej strony może w przyszłych wersjach producent wykona element wewnętrzny tak, aby w przypadku odłączenia unosił się na powierzchni.

Ogólnie dolewka Levelautomatic EYE pracowała u mnie niecały tydzień. Nie miałem z nią żadnych kłopotów, a swoją pracę wykonywała dokładnie tak jak się tego spodziewałem. Polecam ją wszystkim tym, którzy rozważają kupno nowej dolewki. Gwarantuje, że będziecie zadowoleni z „OKA”

Dolewkę przeznaczam jako nagrodę w konkursie, którego szczegóły poznacie już niebawem.

Widok soczewki od strony wewnętrznej sumpa

 

Działająca dolewka Levelautomatic EYE podczas testów

 

 

 

Tydzień czwarty – Temat: Kolor czerwony

Tydzień czwarty – Temat: Kolor czerwony

W kolejnym tygodniu konkursu przysłaliscie tylko cztery prace. To oznacza, że jakaś osoba oddała punkt za darmo. Czyżby konkurs się już Wam znudził?

Głosy oddawać można do 24/06/2017 23:59:59.  Zapraszamy do zabawy i do komentowania.

Foto nr 1

 

Foto nr 2

 

Foto nr 3

 

Foto nr 4

 

 

Sponsorem konkursu jest firma Reef Shop z Gdyni

Wyniki będą pokazane po zakończeniu głosowania.

[yop_poll id=”10″]

Tydzień trzeci – Temat: W nocy

Tydzień trzeci – Temat: W nocy

W trzecim tygodniu konkursu przysłaliscie pięć fotografii. Głosy oddawać można do 17/06/2017 23:59:59.  Zapraszamy do zabawy i do komentowania.

 

Fotografia 1

 

Fotografia 2

 

Fotografia 3

 

Fotografia 4

 

Fotografia 5

Sponsorem konkursu jest firma Reef Shop z Gdyni

Wyniki będą pokazane po zakończeniu głosowania.

[yop_poll id=”9″]

Test of marine salts – Which one is the best?

Marine salts test

Marine salts – introduction

Bartek Stańczyk

Having in mind the controversy that the previous test aroused I defended myself for quite some time before making the new approach to the subject. However, I have to admit that for the past two years I regularly received emails asking for further tests. In marine aquaculture, two years is a long period of time, therefore I finally decided to re-measure using popular salts.

I was primarily interested in the changes of salt’s parameters that I have studied before as well as salt’s parameters that are recent in the market. Probably I won’t satisfy everyone again, but unfortunately a number of aquarium salts available on the market far exceeds my logistical and financial means, so believe me that the test of thirteen salts is the absolute maximum of my organizational capabilities. The test itself is almost twice as large as the previous test, and is twice as effective. This gives a huge amount of data to elaborate, which unfortunately is very laborious, considering that I do it all by myself.

I hope this test will not cause as much negative backlash as the previous one. Moreover, I wanted to point out that I’m not affiliated with any company selling marine salts for aquaristics. I have no commission whatsoever from selling any product of any brand taking part in the test. I assure you that despite the unquestionable curiosity of the results, I do not care that certain salt “won” this test. I deliberately skipped the salt I personally use, and consider one of the better ones on the market, so as not to be blamed for bias.

This text is by no means a purely scientific study, rather an objective analysis of a subject that, due to my experience, is enriched with subjective elements. As we touch on the topic of direct comparison of different products, I wanted to ensure that I made every effort to ensure that the information provided was accurate and consistent with the results. The aquarium salt test will not determine the winner or loser; Its task is to give you the information you need to make a personal decision.

The test itself is based on similar principles and is developed according to a similar scheme as the previous test. I strongly encourage you to read the previous material (http://reefhub.pl/test-soli-drugie-starcie/) as the descriptive part is slightly reduced in order to reduce the volume of the article.

Marine salts – sponsors 

This project is a big logistics and financial challenge, so I wanted to thank the companies that provided the test salts. For all readers of this article, consider yourself invited to shop in the following stores:

Krzysztof Tryc

 

Jadwiga morska

Reef Shop

 

twistman.eu

And for all the shops, in the following wholesalers:

www.nattec.pl

zoofokus.pl

 

Marine salts – start

Aquarium salt together with water forms the basis of the marine environment in the aquarium. It is thanks to salt, we can enjoy the marine hobby. Aquarium salt is the base of any supplements in the aquarium and is intended to make the marine animals we buy feel good and healthy in our aquarium. However, the topic is much more complex than many people might expect. Ideal would be to use the natural seawater (NSW) from tropical regions, but this being impossible, manufacturers had to create a mixture of different ingredients that, when dissolved in RODi water, gives a saline composition similar to NSW.

Believe me, however, that the topic is not at all simple. The salt producer must be aware of many factors, such as impurities, fragmentation, hygroscopicity, accuracy, homogeneity of components, let alone the stability of humidity and air temperature in the production areas. This is followed by the manufacturer’s approach to the topic of optimal brine parameters, which has a direct impact on its composition and price.

There are many chemical elements in the sea water – almost whole Mendeleev’s Table, but do we really need all of them while copying the NSW composition? Of course not. First of all, it is neither profitable nor necessary. The repetition of salt parameters is far more important – so that each bucket of the batch has the same composition of major macro and micronutrients

Marine salts – Candidates for the throne

As I wrote earlier, there are a lot of different sea salts on the market, from which I had to choose a few to test. The basic criterion was the universality on the Polish market. In the forum you gave a lot of suggestions and it soon became clear that another test with six or seven salts wouldn’t be enough. Thanks to our sponsors help, we have managed to gather 13 salts that took part in the test. Which were (in alphabetical order):

 

Aquaforest Probiotic Reef Salt           (AFPB)

Aquaforest Reef Salt               (AFRS)

Colombo                                  (COLOMBO)

Fauna Marin                           (FM)

Instant Ocean                          (IO)

Kent                                         (KENT)

Living Colors                           (LC)

Microbe-Lift Organic Active   (MLOA – in certain graphs labelled as MB OA)

Microbe-Lift Premium Reef   (MLPR – in certain graphs labelled as MB PR)

Preis Meersalz                                    (PR)

Reef Crystals                           (RC)

Red Sea Coral Pro                   (RSCP)

Red Sea Salt                            (RSS – in certain graphs labelled as RS)

 

The Salt Seachem Reef Salt supposed to be in the test. However, I got information from the distributor that a new salt will enter the market, which will replace the current one. So it did not make sense to test the “old” one, and “new” was not available yet.

From the above-mentioned salts, Microbe-Lift and Colombo salts are relatively new on the Polish market. The rest are already well known in the Polish aquaristic society.

Marine salts – measurements, procedures and results

In fact, the test itself is not too different from the previous one. Using each salt I made a 10-liter salinity solution of 35ppt which was then subjected to tests that I could perform at home. Then I took samples that were sent to the laboratory for the measurement of 35 different elements.

Marine salts – efficiency

The purpose of this study was to determine the amount of salt needed to saline 10L of RODi water up to 35ppt. The salinity was measured using a Deltec telescope refractometer. During the tests one of them crashed and despite repeated calibration, he underestimated the result by 2ppt. Unfortunately, I noticed this only after more than half of the measurements, when I compared it to the second refractometer to confirm the results. Unfortunately, the damage has been done and I decided to finish the salinity measurement on the same refractometer and then convert all the results to 35ppt. In this way any measurement error was the same for all salts. Moreover the brine temperature during the stirring was maintained at 25C.

Marine salts

Picture 1- Performance of individual salts (in grams) per 10 liters of the solvent at salinity level of 35ppt

Let’s see what might affect the performance differences. Of course, what first comes to mind is the moisture of the individual salts. However, I think it is of little importance with the new packaging. I strongly suspect more hydration of the main ingredients of salt, eg calcium chloride. The more hydrated the compound, the more we need to use it to get the desired concentration. I already wrote about it in my previous article. Hydration takes place during crystallization of salt, water molecules get trapped in its crystal lattice. The more water molecules, the “amount of salt in salt” is less. For example, magnesium hexahydrate MgCl2x 6H2O contains as many as six water molecules, which together weigh more than the MgCl2 itself. In practice, this translates into salt efficiency. In order to obtain a one molar concentration of MgCl2 solution we have to pour about 95 g of anhydrous MgCl2 and about 203g of hexahydrate. 108g more to get the same concentration. This is the main reason why different salts have different efficiency. The second reason is the molar mass of the compounds used which are different in every salt. If we want to obtain a one-molar concentration of Mg2 ions + we have to add about 95 grams of anhydrous MgCl2 and, using magnesium sulphate, we have to add more than 120 grams of MgSO4.

You will probably ask why manufacturers do not use anhydrous substances. The answer is simple. In general, the more hydrated the compound, the less moisture it absorbs from the air, and therefore the salt is more durable and resistant to petrification.

Edit: I had some concerns about elevated performance of the Aquaforest salts. I am not saying whether they are good or bad, but I am going to investigate it in another project. Stay tuned.

Marine salts – pH after 45 minutes of mixing

After achieving the desired salinity, each brine was mixed for 45 minutes and then subjected to pH measurement. The measurement was made using an electronic  AZ8686 measurer, which was checked several times a day in the control fluid.

PH is an important indicator of water quality and has a direct impact on the calcification processes. The perfect pH level in the aquarium should be in the range of 8.2 – 8.4, although the result above 8 can be considered satisfactory. PH results below 7.7 are disturbing and may be the reason for slow growth of the coral skeleton.

 

Marine salt

Picture 2 – pH measurement results after 45 minutes of brine mixing.

The chart shows that all tested salts gave solutions with a pH of 8 or above. This is good because even a larger one-off change will not disturb the pH of the aquarium. Especially in the mature tank where the pH level will quickly align.

Marine salt – KH after 45 minutes of mixing

At the end of the mixing, the KH measurement was performed using a Hanna Instruments HI755 pocket photometer. During the whole test, the KH measurement was performed twice. Once after 45 minutes of brine mixing and then by the MarinLab lab. The time period between measurements was about 10 days. Triton does not offer any KH measurements. KH results will be discussed below.

Marine salts – clarity

At the end of mixing, a black-and-white contrasting stencil was inserted into the bottom (18cm) of the bucket. The subjective assessment of clarity was made on the basis of turbidity of the water over the stencil. All salt solutions were evaluated in the same place and with the lighting as uniform as possible.

I have to admit that all marine salts with only one exception performed perfectly. Within 45 minutes of mixing all but one salts have clarified to satisfactory results. Only Kent solution of salt remained milky – even after 24 hours. A few years ago I had an encounter with Kent salt, but I do not recall such opacity. Turbidity often arises as a result of strong salt dampness when the reaction between calcium ions and carbonate ions occurs on the surface of neighbouring crystals. Colloidal calcium carbonate is formed, which is hardly soluble. Salt, however, was loose and looked dry. I suspect I might have gotten a defective copy.

 

Marine salts

Picture 3 – Pictures of a stencil lying on the bottom of a bucket with mixed brine.

Marine salts – hygroscopicity

As it is known, salts tend to absorb moisture from the air (hygroscopicity). I have weight 100 grams of each salt and put them in separate containers. Then after 20 hours I weighed them again. The more hygroscopic the salt, the more moisture it catches from the air thus weighs more. We have to focus on couple variables.

First, heavier salt has reduced yield. We can suppose that the longer we use a pack, the more effectiveness it loses.

Secondly, the rate of absorption of moisture from the air depends on many factors such as opening frequency, air humidity, temperature fluctuations etc. And I expect it to be faster at the beginning of each package than at the end. Separate studies on this subject could be useful. Finally, too much salt dampness can make it unusable due to chemical reactions between its components

During measurement, the air temperature was around 21.5C and the relative humidity was at 46%.

Picture 4 – 100g samples of each salt absorbed humidity for 20 hours.

Let’s see how does it look on the graph:

Marine salts

Picture 5 – Weight gain of 100 gram samples after 20 hours.

All salts performed very similarly giving a weight gain of about 1%. Living Colors and Instant Ocean gave the best results; Colombo the worst. Remember, however, that there is no poor quality salt here. Hygroscopicity is an inherent feature of salts, and the results obtained do not differ from those expected. The maximum weight range between the least and the most hygroscopic salt is 0.48g per 100g. Putting it on a 20kg bag we expect the loss of about 96g, that is the amount needed to salivate about 2.3L of water at 35ppt. To sum up, the average salt loses about 1.12% of its effectiveness on the packaging.

Marine salts – ability to agglomerate

The unfortunate feature of salt, which results directly from hygroscopicity is the ability to agglomerate. Neighboring crystals connect their crystalline lattices to form lumps, which in extreme cases can retain the shape of the container in which they are located. This is, of course, an unfavorable feature that can lead to salt being useless. If the lumps of salt are easily breakable, such salt can be used further. However, if the contents of the bucket are stone hard, such salt is usually thrown away (or complaint).

After hygroscopic examination, all salts were gently removed from the containers and aligned with each other for comparison.

Picture 6 – After weighing, slats were gently removed from their containers

We can clearly see that 3 marine salts have preserved the container shape. These are: Kent, Reef Crystals and Instant Ocean salts. Red Sea Coral Pro and Living Colors were loose the most.

Picture 7 – Salts after a gentle crush.

Then, with a little force, I tried to crush the “salt pucks” to see how fossilized they are. Basically, apart from Instant Ocean and Kent, they all fell apart. I will add that eventually each of the salt has surrendered, although Instant Ocean, Reef Crystals and Kent, despite being loose, seemed damp.

Aquarium salts – Element analysis

To test the chemical composition, I took samples of water from each batch and sent it to two different laboratories for an ICP-OES spectrophotometer test. One sample was sent to German Triton and the other to Polish MarinLab. I know, I know … I can already hear the voices of indignation … because it is well known that Aquaforest and MarinLab have the same owner. However, I decided to do this for several reasons. Firstly because the MarinLab’s ICP measurement was not the only measurement with the spectrophotometer, and with the I can easily verify them results of the Triton lab. Secondly, all the samples were sent to the lab anonymously and only I knew which number corresponds to which salt. Finally, this situation gave an incredible opportunity to check the reliability of the results from both laboratories and to compare them directly.

While at the ICP topic, I will mention how it is done, so you will see the whole picture while reading graphs down below. Although the ICP-OES is currently the highest quality analysis method available for marine aquarists, it has certain problems which can impact the accuracy and precision of the seawater results especially with smaller ranges of trace elements. For macroelements, a single flow process (single pass) gives you a fairly good results of 3-5% accuracy (https://reefs.com/magazine/triton-lab-icp-oes-water-testing-154/) and from what I know, MarinLab makes two separate measurements – for micro and macroelements. I do not know what analytical and standardization procedures Triton and MarinLab implemented, but for the test sake I will accept +/- 4% discrepancies between results from the two companies. On the other hand, it is an analysis of complex solutions with unknown parameters, so there is no way to undermine or deny any result.

The significant difference between the Triton and MarinLab tests is that, for a small extra, MarinLab also makes it possible to carry out an RODi water test. This allows you to check the quality of the reverse osmosis system without buying an additional test. RODi water test may be the background to subtract from the aquarium water test results. For Triton, a separate test is required.

The results will be related to the marine water composition given by Karl K Turekian in his 1968 work “Oceans.” These studies may not be the latest because they were published nearly 50 years ago, but for our needs they are sufficient. Another thing is, the quantitative composition of the seawater depends on the salinity of the water and changes (keeping the relationship between macroelements – Diettmar Rule) from 32ppt in the Alaskan Gulf area to 40ppt in the Red Sea. And even if we only consider tropical regions, the salinity will vary from 34 to 40ppt. Therefore, in order to partially facilitate the analysis, I will assume that the basis for comparison will be the salinity of 35ppt (K. Turekian’s work), and the results of – 3% to + 14.3% will be optimal for aquarium inhabitants. The optimum will be marked with two horizontal lines. I know this is not the best way to do this, but otherwise only NSW will have the perfect parameters and every test salt will lose to it.

Picture 8 – Average chemical composition of seawater at salinity of 35ppt (source: Karl K. Turekian Oceans, 1968)

Marine salts – Calcium Ca

Calcium, together with carbonate ions, forms the basis for coral reefs. It is thanks to them coral skeletons shell molluscs or other limestone structures are created. It is not surprising that aquarists require their sea salt to have adequate levels of this element. NWM contains an average of 411mg / L.

Marine salts

Picture 9 – Calcium Ca (mg/L) in tested salts at salinity of 35ppt.

The vast majority of the examined salt had results above natural values. Fortunately, calcium is one of those elements to which corals are quite tolerant. From my experience I know that, in the aquarium, SPS corals feel good at the levels of this element in the range of 380 – 480mg / L. AF PB, Colombo, FM, IO and RSS salts meet this premise. Kent Salt showed the highest results, much above the optimum, and Living Colors Salt was the only salt with little calcium deficiency relative to the optimum.

Except for one salt, all results from both labs correspond to each other, assuming a margin of +/- 4% for error.

Marine salts – Magnesium Mg

Magnesium plays a significant role in the balance between calcium and carbonate in the seawater, which is overrun by these ions. Magnesium blocks the precipitation of calcium carbonate in water. Low levels of magnesium cause calcium and carbonate to “escape” from the solution.

In the NSW the level of magnesium ions reaches about 1290mg/L at the 35ppt salinity. As a fun fact I will add that in reef in areas with higher salinity (Red Sea, Kuwait Bay) magnesium can be even above 1700mg/L (source: Warehouse – water and cleanup, January 2005). However, we will return to our optimum of -3% to + 14.3%.

Marine salts

Picture 10 – Magnesium Mg (mg/L) in tested salts at salinity of 35ppt..

Except for the Colombo salt, all tested salts achieved at least one result in the given optimum. The most similar to NSW were Fauna Marin (FM), Living Colors (LC), Instant Ocean (IO) and Red Sea Salt (RSS) salts. Significant excess of magnesium levels was detected in Colombo salts. Fortunately, these are not dangerous levels.

As far as comparing ICP-OES results, you can see that all MarinLab results are lower than those from Triton. The four salts results: AFRS, AFPB, MLOA and MLPR from both laboratories have achieved greater variance than previously set +/- 4%

Marine salts – Alkalinity KH

Alkalinity (KH) is one of the most important water parameters in a marine aquarium. Holding KH at an appropriate level has an impact on a range of processes, from controlling pH fluctuations, through probiotic filtration efficiency, to calcification efficiency of limestone. The parameter itself is quite complex and often misunderstood. For more information on alkalinity (KH) in the aquarium visit: http://reefhub.pl/kh-czy-alkalicznosc-o-c-w-tym-chodzi/ Fortunately for us aquarists, alkalinity (KH) translates in a simple way into the amount of bicarbonate ions in water. They are the source of carbonates during the calcification of CaCO3 calcium carbonate.

Let’s see the results on the graph.

Marine salt

Picture 11- Alkalinity of the tested brines at 35ppt. Blue color – results marked with Hanna HI755 photometer after 45 minutes of brine mixing. Red color – results from MarinLab about 10 days after mixing the brine

Aquarium salt is a chemical base in the aquarium and, together with various methods of macro and micronutrient supplementation, forms the basis of the chemical environment in the aquarium. Many times in different forums I said, that in my opinion, in order to create domestic reefs we have to copy what nature gives us – that is, ready NSW parameters on the reefs. Alkalinity of seawater is about 7dKH and unfortunately, none of the salts has reached this level (assuming that the MarinLab’s LC result is a mistake).

In my aquarium, KH stays at 7dKH level and I replace 5% of water per week. Striving for the stability of this parameter, I can assume that for my needs salts with KH less than 9dKH will be suitable. Then the change of KH during the water change will be about 0.1dKH (9 – 7×5% = 0.1), which should not irritate the corals. On this basis, the optimum range is 6.5 – 9dKH, and the salts within this range are both AF, Colombo, FM and both Microbe – Lift salts

What about salts with higher alkalinity? I wrote about it in the previous test mentioning Red Sea Coral Pro, which is famous for its high KH. For details, I refer to the previous test.

The next thing that caught my eye was the similarity between the results of both measurements. I do not know the method of marking KH by MarinLab, but I get two conclusions. Firstly, the KH level in the closed tube is relatively stable over time, and second, I have another proof that the HI755 photometer gives reliable results.

Two salts are an exception – Living Colors and Reef Crystals. In both cases, the result from MarinLab is much lower than in one using Hanna. There can be many reasons, so I do not even try to guess. I will just add that in the previous KH test of the Reef Crystals salt after 45 minutes of mixing resulted in 12.5 dKH

Marine salts – Sodium Na

Sodium and chloride ions are considered as the main regulators of salinity. In our study, however, we do not have the results of chloride concentrations, which makes it more difficult to interpret the results.

Picture 12 – Sodium Na (mg/L) in tested salts at salinity of 35ppt..

Sodium in the seas at salinity of 35ppts reaches 10800mg/L. The graph shows that all salts have a similar levels of sodium ions.

The results from both ICP-OESs correspond to the accepted error of +/- 4%.

Marine salts – Potassium K

Potassium ions are important for coral metabolism. Here I wrote more about potassium: http://reefhub.pl/potas-suplementacja-w-akwarium-morskim/. Let’s see the potassium levels detected in the tested salts:

Marine salt

Picture 13 – Potassium K ions (mg/L) in tested salts at salinity of 35ppt.

The potassium level in NSW is about 400mg/L (Turekian gives 392mg/L in its work). The graph shows that most of the tested marine salts have a well-balanced potassium levels of 380-450mg/L. The Kent salt is an exception with a potassium level of over 510 mg/L, and Colombo salt with levels of 340 mg/L.

Results from the Triton and MarinLab labs correspond to the assumed error margin of +/- 4%

Marine salts – Bromides Br

The level of bromide ions in the NSW is about 67 mg/L. Unfortunately, scientists have different opinions of the role of this element in coral metabolism.

Picture 14 – Bromide Br ions (mg/L) in tested salts at salinity of 35ppt.

As we can see from the the chart, the greatest excess of bromides relative to the NSW came out in Kent salts. The zero of bromide in Living Colors indicates that the producer intentionally omitted this element while balancing his salt. Not so long ago, AFPB salt also did not have bromide in its composition. The manufacturer rightly explained that bromide-free salt could be used in systems with ozone generators (bromides treated with ozone, oxidized to harmful bromates). I wonder if the LC salt producer justifies the lack of bromides in their salt with the same explanation.

Except for the Preis salt, the results of the both labs correspond to each other in the accepted range.

Marine salts – Boron B

In general, boron is not an element that needs to be carefully controlled. Scientists say that boron can be an essential nutrient for some marine organisms, but also that it can be toxic to others with little over natural levels. It is recommended to maintain its NSW level of around 4.4mg/L, although levels below 10mg/L are generally tolerated. (Http://reefkeeping.com/issues/2004-05/rhf/) The chart below shows that all tested salts have fulfilled this requirement.

Picture 15 – Boron B (mg/L) in tested salts at salinity of 35ppt.

Triton and MarinLab spectrophotometers results vary, making it difficult to identify the best salt, but by average, we find that both the Aquaforest, Instant Ocean and Red Sea Coral Pro salts are within a preset optimum of boron content of 4.2-5mg/L. The other salts if they are not too far from optimal values do not show dangerous amount of boron. Producers Colombo and Kent have determined that their salts will have only minimal amounts of this element.

Marine salts – Strontium Sr

The level of strontium in the NSW according to Turekian is 8.1 mg/L, and the recommended level of this element in the aquarium should be within 5-15mg/L (http://reefkeeping.com/issues/2004-05/rhf/). Higher levels of strontium ions may be toxic to some animals

Picture 16 -Strontium Sr ions (mg/L) in tested salts at salinity of 35ppt.

The content of strontium ions in any salt does not raise any objections. All the results showed its level near the optimum.

As for the comparison of the results, you can see again the tendency in which Triton has higher results than those from MarinLab. The results are comparable, although most differences between the results are above +/- 4%

Marine salts – Sulfur S

In the NSW the level of sulfate is about 2700mg/L and the sulfur level is about 900mg/L. Looking at the molar mass of sulfates (96g/mol) and sulfur (32g/mol) it is easy to see that almost all sulfur in NSW comes from sulfates. Its levels are not, however, particularly important for marine organisms. We may find here the relation to the sulfur cycle in nature and its different levels of oxidation by facultative bacteria in the DSB SO4<>S deposit. This is not something we have to control. Older versions of Balling’s methods have suggested the use of magnesium sulphate (MgSO4) but this could lead to sulphate accumulation in a system where its consumption is very low.

Picture 17 – Sulfur S (mg/L) in tested satls at salinity of 35ppt.

In most tested salts the sulfur (sulfate) results oscillate near the NSW optimum. The exception is the Colombo salt, where sulfur (sulphate) levels have been reduced by about 50%. This is not alarming, as the consumption of sulfate in the aquarium is negligible.

The results from both labs are similar, with the exception of Microbelift salts and Red Sea Salt. Again Triton’s results are higher than MarinLab’s.

Marine salts – Silicon Si

To start, we will deal with silicon, which is often blamed for the problem of diatom plague. We have to keep in mind that the ICP method shows total silicon from different compounds, whether they are biologically active or not. The silicon in ICP results may come from silica SiO2, which is a component of sand or glass. This is a generalization, but this type of silicon compounds is harmless to us, just as dangerous as sand or glass in an aquarium. It is enough, however, that sand dust will float in the water, and ICP will show elevated levels of silicon.

Different situation is with SiO4 silicates. These compounds, as soluble, may be the direct cause of diatom blooms. Unfortunately, in our study we are not able to determine these compounds, so we need to approach the results carefully. However diatoms are important organisms from a biological point of view. It is estimated that 24% of the natural production of oxygen and 25% of organic matter in the oceans comes from diatoms (Wikipedia).

Picture 18 –  Silicone Si (µg/L) in tested salts an salinity of 35ppt

In the NSW the level of silicon is about 2.9mg/L. All of the salts showed levels of silicon Si much below NSW. The highest level of silicon was detected in Colombo salts – 38μg/L, which is about 76 times lower than in seawater.

Trace and toxic elements

Next we will look at a group of elements commonly referred to as microelements. Some of them are biologically important from the supplementation point of view, and some, because of their toxicity, are highly undesirable in water.

Let’s take a look at the table below. All the results are referred to the table with the composition of seawater. Since most of the trace elements (vanadium, zinc, nickel, etc.) are not necessary for supplementation in marine aquariums, and those which are necessary (iodine, iron) can be relatively easily dosed. That’s why all the results below the NSW levels were marked in green, all over but under 14.3% in orange and above 14.3% in red. On the right side I gave the RO test results used to produce brines and the level of the element in NSW.

Picture 19 – Summary table of trace elements and phosphates. All the results below the NSW levels are marked in green, all over the NSW level but under 14.3% in orange and above 14.3% in red

Looking at the results above, we need to analyze them through the potential imperfections in the ICP-OES method while marking all components of seawater. We also need to keep in mind that we have results from two different laboratories, probably using different devices and calibration procedures.

It is perfectly evident in the case of silicon (Figure 18) and copper, which, according to Triton, is not present in any of the saline solutions tested, and according to MarinLab, is found in all – even in my RODi water. This would suggest another detection threshold (LOD) or conservative measurements in both laboratories. I have no way of saying which results are correct. Probably the truth lies somewhere in the middle.

On the other hand, many of the trace elements in salts may be present as contaminants of major constituents rather than as deliberate supplementation. In this situation, salts with higher macroelement concentrations may show the presence of some micronutrients.

My remarks:

The single results of selenium in ML PR salt (Triton) and antimony in RC salt (MarinLab) – personally I would not be bothered with them.
Microbe-Lift salt is the only one to have exceeded the tin confirmed by both laboratories.
Except for the Preis and AF PB salts, in all other salts, at least one result of Aluminum Al is outside the optimal level of NSW
Lithium is most exceeded in Kent salt. The remaining salts hold optimum lithium levels or slightly exceeded them (RSCP)
Big amount of excess zinc was detected in the French IO and RC salts

All tested salts showed significant levels of manganese surplus. The best one here is the Preis salt. The interesting fact is that in the previous test AFRS salt was the only salt with zero levels of manganese.
Iodine almost halved the results. Most of Triton’s results indicated that this element exceeded ten of the 13 salts tested. MarinLab pointed out only three. The RC, IO and Preis salts were the worst, with the highest exceedance.
Iron also colored the table in red. The highest exceedances were detected in FM and RC salts. In Colombo, Kent and RSCP (according to MarinLab) salts, this element does not show any excess levels.

Results showed excess barium in eight of the tested salts – in Preis salt, twenty-one times over the NSW level. The next two were at the edge of the optimum, both Aquaforest and Fauna Marin salts had appropriate levels of this element. The interesting fact is that MarinLab detected small amount of barium in the RODi water. The problem was that it was higher than later detected in AF and FM salts.

Phosphate levels in the NSW depend on many factors such as season, depth, currents, distance from the estuary. E.Borneman in his book gives the average PO4 concentration at 0.13 mg/L. In other studies, I have found information on phosphates in the Philippines that oscillate between 0.001 and 0.08mg/L. Due to the fact that we generally aim for the lowest PO4 level in water, I have adopted a reference level of 0.05mg/L (http://pubs.sciepub.com/jas/4/1/1/). All tested salts meet this requirement, with MarinLab’s ICP again being more sensitive to the tested parameter than ICP from Triton.

Sea salt – Summary

Since marine aquaculture has become a popular hobby, aquarists can choose from many brands. Although the test above does not consider all the salts available on the Polish market, it gives an interesting picture of the thirteen selected for the test. First of all, the results are a confirmation of the general opinion that there is no perfect salt. Some are better at these parameters, others in different ones. This would suggest that a good idea would be to change the salt after several packs.

By taking this test, I had to accept certain assessment and reference criteria. I decided that it would be best to compare the brine to NSW. This does not mean, however, that the increased results of some parameters disqualify the given salt, because on the Internet you can find beautiful tanks with each of the tested salt.

Before I go into the summary of individual salts, I would like to once again thank all those who helped with this project and the commercial sponsors. Thanks to them this test was possible. For all readers of this article, consider yourself invited to shop in the following stores:

 

Krzysztof Tryc

Jadwiga morska

Reef Shop

twistman.eu

And for all the shops, in the following wholesalers:

www.nattec.pl

zoofokus.pl

 

The above test was conducted ad hoc and although I carried it out thoroughly, it is not a typical test. I hope, however, that the information collected will be useful to you and will help you make the decision when buying salt.

Aquaforest AFPB – Salt of the Polish producer, which became very popular on the Polish market. It fails a little in terms of performance, but compensates for the fact that chemically it is probably one of the most refined of all tested salts. By averaging ICP results from both laboratories there are no disturbing surges, and in the trace elements table this salt falls as one of the better ones. Aquaforest Probiotic Salt is advertised as a salt containing probiotic bacteria and their nutrient.

Aquaforest AFRS – the second salt of our producer, differing mainly in that it does not contain any probiotics. In terms of composition of trace elements, it was slightly worse than its twin. From the macroelements point of view it is a bit richer. This is one of the salts I also tested in the previously. It is clear that the salt composition has changed. This is illustrated by the sulfur content, Strontium Sr, and Mangan Mn. In the previous test, this was the only salt in which no trace of this element was detected. As you can see today, all the salts tested have clearly too much of this element.

Colombo – is a relatively new on the Polish market. With optimal KH and Ca, a lot of magnesium would suggest that this salt is ideal for calcium reactors because many calcium media suffer from deficiency of this element. The manufacturer decided to lower the sulphate level to the NSW and almost completely eliminated Boron B. This is the only salt in which both ICPs showed silicon Si content (well below NSW level), but the test itself is not able to show whether it comes from undesired silicon compounds. This salt came out very well in the micronutrient table and is one of the two tested salts that have shown very low levels of iron. This allows the salt to be particularly good for the yellow SPS coral colour.

Fauna Marin – FM – German producer’s salt generally regarded as very good but too expensive on our market. It has good performance and almost perfectly fits into the  macroelements optima. It also has the lowest level of silicon Si. Table of micronutrients shows that it is quite pure salt, however, has one of the largest iron Fe exceedances among all of them.

Instant Ocean – IO – is a French salt of quite good reputation in Poland. Historically it is considered as a poorer salt, recommended for less demanding reef systems. Indeed most macronutrients results are at the lower side of the optimum. In the table of micronutrients with high levels of iodine I and Zn zinc, it ranks in the lower half of tested salts. Very good performance, however, has a very high tendency to agglomerate under the influence of moisture. While using this salt, it is important to remember to seal the bucket tightly. It’s strange that the manufacturer does not pack the salt in an extra bag just pouring it loosely into the bucket.

Kent – known for years on the Polish salt market, though not particularly popular. In the study, the biggest let down was the lack of clarity and lottery when it comes to composition of macronutrients and micronutrients. On the one hand, high levels of calcium Ca and potassium K, and on the other hand, almost no boron B. With the largest exceedances of lithium Li and manganese Mn and near almost undetectable traces of iron Fe shows a mess in the balance of salt. There is also great susceptibility to agglomerate. Maybe it’s just an unlucky series, but the results give you some idea.

Living Colors – LC – is a relatively new but popular salt on the Polish market. The macro results qualify this salt rather to the poorer ones, because most of them are located near the bottom of the optimum. Only boron B exceeded. This is the only salt with practically none bromides, which is recommended for systems with intensive ozone. It is a salt that is perfectly loose and not susceptible to agglomerate. In this aspect, it was probably the best of the tested salts.

Microbe Lift Organic Active – MBOA – Analysis of macroelements of this salt came out very well with most parameters lying around the optimum. It is a little worse in terms of micronutrients. Both Microbe Lift salts were the only ones showing tin contamination with tin Sn and slight zinc Zn excess. Unfortunately I was not able to find any information what bioactive ingredients hide under the “Organic Active”

Microbe Lift Premium Salt – MBPR – is the second salt from the Microbe Lift stable. The word “twin” ideally fits here, because the results of both salts are very similar. Both macro and microelements. Triton has detected Se selenium in this salt, but I suspect this is a measurement error. Wonder why the manufacturer decided to release two lines of salt, since both came out similarly? It looks like the difference really lies in the magical “Organic Active” phrase. Either way, both Microbe Lift salts have shown themselves as very interesting

The results of the Preis salt showed quite high levels of KH and Ca, whereas the deficiency of Bromides Br and Boron B. The salt showed one of the lowest Si silicon levels but had the highest concentrations of iodine I and barium Ba of all tested salts, among which it had the lowest manganese Mn and Aluminium Al contamination. Salt showed considerable resistance to agglomeration.

Reef Crystals – RC – is of the same manufacturer as Instant Ocean. In Poland it is considered as richer. Indeed, most macroelement results show higher values than IO salt. RC salt also presents numerous micronutrient levels. It tends to agglomerate, but even then, it’s quite easy to crumble.

Red Sea Coral Pro – RSCP – is a salt with historically high levels of Ca, Mg and KH, but while calcium and magnesium lie in the optimum area, KH of RSCP salt reaches the highest levels among tested. This is part of the Red Sea program, but those planning to switch to this salt should take into account its gradual implementation. Salt exhibits good resistance to agglomeration. In the table of micronutrients, it turned out quite decent. Despite some red fields, most of them are small breaches.

Red Sea Salt – RSS- is Red Sea’s twin salt, due to the color of the bucket often referred to as the Red Sea Blue (as opposed to the black salt bucket RSCP). Most macronutrients results are in perfect fit. The results of trace elements do not differ too much from its twin. It is worth mentioning that both Red Sea salts achieved the best performance in grams at 35ppt.

Losowanie nagrody dla patrona indywidualnego Testu Soli

Witam,

Kiedy kolejny test soli był jeszcze w planach, wielu z czytelników portalu zaproponowało wsparcie finansowe. Obiecałem Wam wtedy, że spośród wszystkich prywatnych patronów projektu,  którzy podali swoje dane wylosuje jedną, która otrzyma nagrodę od jednego ze sponsorów – firmy Twistman.eu z Lublina. Nagrodą jest Bon zakupowy na kwotę 500zł na produkty marki Twistman. Bon musi być wykorzystany do 31/07/2017.

 

Jeszcze raz chciałem podziękować wszystkim osobom, które wspomogły ostatni projekt Reefhuba. Szczęscie uśmiechnęło się do Pawła (@Kroczek). Serdecznie gratulujemy i prosimy o kontakt emailowy.

Poniżej przedstawiam nagranie z losowania nagrody, które odbyło się online przez strone https://www.classtools.net/random-name-picker/

Translate »