Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Piotr Staniewski Bartek Stańczyk

Dość często na „morskich” forach akwarystycznych spotyka się posty odnośnie pomiaru zasolenia, gęstości, SG, dotyczące głownie problemów z uzyskaniem satysfakcjonującego pomiaru. W odpowiedziach i komentarzach zwykle widuje się porady typu: skalibruj, porównaj u kolegi, kup inny sprzęt. Wszystko dobrze jeśli rzeczywiście tu był problem, tzn sprzęt faktycznie był wadliwy, ale co jeśli okazuje się, że sprzęt jest dobry a pomiary złe? Nie zostaje nic innego jak korekcja parametrów – podmianka. Wnikliwy akwarysta zacznie się jednak zastanawiać, co przyczyniło się do takiej zmiany parametrów, przecież od dłuższego czasu używa tej samej soli, robi podmianki, stosuje Ballinga lub ma reaktor, Mg, Ca, kH w normie, a zasolenie nie, dlaczego???

A może powinienem zacząć z drugiej strony. Mam problemy z utrzymaniem stałych parametrów. Stosuję Ballinga w dużych dawkach, robię podmianki żeby utrzymać zasolenie na stałym poziomie, Ca, Mg, kH lecą na łeb na szyję… Co dalej?

W artykule o pomiarze zasolenia napisałem, że czuję pewien niedosyt. Wydawało mi się wtedy i mam takie przeczucie do tej pory, że nie wszystko na ten temat wiemy, albo wielu aspektów nie dostrzegamy, dlatego postanowiłem drążyć temat dalej.

Zadałem kiedyś Bartkowi pytanie, co tak naprawdę mierzymy i jakie są składowe naszych pomiarów zasolenia. Pewne dla nas było tylko jedno – nie można rozpatrywać zasolenia i innych parametrów w oderwaniu od siebie. Wszystkie pomiary, wartości są ze sobą ściśle powiązane i zmiana jednego wpływa na zmianę innego. Pozostało tylko pytanie jak powiązane i czy wybór metody pomiaru ma na to jakiś wpływ?

Zaplanowaliśmy kilka doświadczeń przy użyciu dostępnych nam metod, których wyniki, jak się okazało, były dość trudne do odczytania i pokazania. Dlaczego? Na początek krótka animacja o współczynniku refrakcji i pomiarze zasolenia refraktometrem:

Na bazie powyższego, Bartek zbudował prymitywny refraktometr ze szklanki, chcieliśmy sprawdzić wpływ składu wody na refrakcję.

To doświadczenie pokazało, że refrakcja istnieje ;-), ale różnice w refrakcji pomiędzy czystą wodą, a słoną uświadomiły nam, że w warunkach domowych ciężko będzie określić wpływ różnych jonów na załamanie promieni świetlnych. 

Wyjaśniliśmy zasadę działania refraktometru. Teraz postaramy się wytłumaczyć zasadę działania gęstościomierza. Celowo użyłem nazwy „gęstościomierz”, a nie hydrometr ponieważ to właśnie gęstość cieczy odpowiada za działanie popularnego spławika.

I znów najpierw trochę teorii.

Wypadałoby zacząć od tego, czym jest gęstość. Z punktu fizykochemicznego punktu widzenia gęstość to ilość cząsteczek w danej objętości substancji. Jednak w życiu codziennym pojęcie gęstości może odnosić się to bardziej trywialnych rzeczy np. ilość drzew na powierzchnię lasu mówi nam o tym czy las jest gęsto czy rzadko porośnięty, czy też gęsta szczotka czy też gęste włosy. W każdym wypadku mówimy o ilości czegoś na danym obszarze. Najmniej gęstym medium jakie znamy jest próżnia. Metr sześcienny próżni wazy 0 gram. Najbardziej gęstą materią jaką znamy, przynajmniej w teorii są gwiazdy neutronowe. Jeden centymetr sześcienny takiej materii waży kilka milionów ton (!!!). Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że dla wielu ludzi gęstość to pojęcie abstrakcyjne i zrozumienie działania gęstościomierza wymaga prostych przykładów.

Wracając do tematu…

Bardzo często gęstość substancji ma bezpośrednie przełożenie na jej wagę. Znacie to pytanie: „Co jest cięższe, 1kg waty czy 1kg żelaza?” Pewnie tak. Na wszelki wypadek odpowiem: 1kg waty waży tyle samo co 1kg żelaza. Jedyna różnica to to, że 1kg waty zajmuje dużo więcej miejsca niż 1kg żelaza. Dzieje się tak, ponieważ wata jest materiałem luźnym, z licznymi przestrzeniami powietrza pomiędzy włóknami waty. Jeśli zapytamy: „Co ma większą gęstość: wata czy żelazo?” to tu odpowiedź będzie dużo łatwiejsza: żelazo. Podobnie jest z każdą inna materią we wszechświecie. Jeśli mamy dwie takie same objętości rożnych substancji to substancja o większej gęstości będzie cięższa.

Zadam Wam kolejne pytanie: Dlaczego statek nie tonie? Przecież jest z żelaza, a żelazo ma większą gęstość niż woda. Statek nie tonie ponieważ średnia gęstość całej bryły statku (a więc jego wszystkich elementów konstrukcji oraz powietrza, które wypełnia statek) jest mniejsza niż gęstość wody. Wystarczy jednak otwór w dnie, aby powietrze zastąpiła woda i już średnia gęstość bryły statku nam gwałtownie rośnie. Jeśli przekroczy ona gęstość wody, statek zaczyna tonąć. Takim statkiem jest właśnie nasz gęstościomierz, zwany popularnie spławikiem. 

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Typowy spławik do pomiaru zasolenia. Model na zdjęciu wyposarzony jest również w termometr

 

Aby zrozumieć zasadę działania gęstościomierza należy zahaczyć o Prawo Archimedesa ponieważ na tym prawie opiera się działanie spławika. Pisaliśmy już o tym w poprzednim artykule. Mówi ono, że ciało zanurzone w wodzie będzie pozornie lżejsze o tyle, ile waży wyparta przez nie woda. Jak to się ma do spławika? To proste. Im więcej wyprze wody, tym głębiej się zanurzy, a skoro ma stałą wagę to głębokość zanurzenia zależy od wagi (gęstości) wody do której jest włożony. No, a od czego zależy gęstość wody? Od ilości soli w niej rozpuszczonej. Im bardziej słona woda, tym jest gęstsza. W wodzie RO spławik zanurzy się głębiej, ponieważ woda słodka jest lżejsza. Ten sam spławik w wodzie słonej, wyprze mniej wody ponieważ woda słona jest cięższa (a spławik cały czas taki sam).

Kto nie ma ochoty czytać naukowych rozważań, może przewinąć na koniec artykułu do Podsumowania. Jednak mocno polecamy przebrnięcie przez cały tekst. 

Razem z Bartkiem zaczęliśmy porównywać refraktometr i gęstościomierz, aby wyłonić tą “lepszą” metodę pomiaru zasolenia. Zupełnie przypadkiem natknąłem się artykuł, w którym porównano już obie metody i rozpisano udział jonów w tworzeniu zasolenia i współczynnika refrakcji. Godziny dyskusji, wałkowania tematu, wertowania Internetu, a tu… rozwiązanie, jak się okazuje stare, bo prawie wiek temu ktoś już o tym myślał.

http://misclab.umeoce.maine.edu/education/VisibilityLab/reports/SIO_76-1.pdf

Na stronie 18 jest tabela 3-1, którą pozwoliłem sobie trochę zmodyfikować, gdyż potrzebne to będzie do naszych późniejszych obliczeń. Dane składu wody morskiej pobrałem z http://www.seafriends.org.nz/oceano/seawater.htm 

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Tabela1: Udział procentowy jonów w pomiarze zasolenia 35‰ wody morskiej refraktometrem (dRI % – procent udziału jonu w zmianie indeksu refrakcji RI – Refractive Index) oraz „spławikiem” (dSG % – procent udziału jonów w gęstości względnej), oraz zawartość jonów w mg/kg w naturalnej wodzie morskiej (NSW – Natural Seawater). 

 

Po przeanalizowaniu powyższej tabeli mieliśmy już niemalże pewność, że wynik pomiaru zależy od składu wody, a w niektórych przypadkach jedno z urządzeń fałszuje wyniki, tylko które i o ile?

Pierwsze, co zwróciło naszą uwagę, to fakt, że ponad 90% pomiaru indeksu refrakcji, czyli de facto pomiaru zasolenia refraktometrem, stanowią jony chloru, że to głownie one załamują światło. Druga istotna sprawa, to to, że obecność jonów magnezu zmniejsza refrakcję, czyli zmniejsza wynik pomiaru zasolenia, w przeciwieństwie do pomiaru gęstości, gdzie każdy jon „dodaje się” do całkowitego wyniku. Mimo, że ta druga sprawa nie była dla nas dużym zaskoczeniem, gdyż ten efekt opisywany był w artykule http://reefkeeping.com/issues/2006-12/rhf/ , różnica pomiędzy obiema metodami wynosząca 5% wydaje się być znacząca.

Za cel obraliśmy sobie stworzenie arkusza kalkulacyjnego, umożliwiającego symulację zmian zasolenia mierzonego obydwoma metodami, w zależności od składu jonowego wody. Inne jony dodaliśmy celem uzupełnienia przybliżeń dla dSG %.

Zasolenie: Skoro zasolenie wynosi 35‰, to znaczy że w 1kg solanki znajduje się 35000mg substancji rozpuszczonych, tu obliczenia były łatwe.

SG: Tu trochę trudniej, ale SG i zasolenie, to w sumie stosunki wagowe, więc wystarczyło SG dla 35‰ podzielić wg procentów dSG % i przeliczyć na każdy mg jonu.

RI: Nie bardzo wiedzieliśmy jak to ugryźć, ale skoro tabela podaje udział procentowy pierwiastka w tworzeniu całkowitego współczynnika refrakcji, a procenty można dodawać, to sytuacja jest analogiczna jak przy SG. Dlatego, skoro RI NSW 35‰ = 1,33940, a Ri RO = 1,333, to różnica tych wartości, czyli 0,0064 to sumaryczny RI dla wszystkich pierwiastków. Wystarczyło tylko policzyć ile z tego przypada na każdy jon (z dRI %), a potem ile na każdy miligram tego jonu.

Indeks Refrakcji, SG i zasolenie mają liniową zależność, mogliśmy więc bez większego problemu przeliczać obliczony RI i SG na zasolenie.

Na podstawie powyższego zbudowaliśmy tabelę, która uwzględnia udział procentowy pierwiastków w tworzeniu współczynnika refrakcji, SG i zasolenia. Jako punkt wyjściowy przyjęliśmy NSW (skład naturalnej wody morskiej) o zasoleniu 35‰. Każda zmiana (wzrost lub spadek) będzie zmieniała zasolenie w odpowiednich dla tego jonu proporcjach, w określonym sposobie pomiaru. Tabela wygląda następująco:

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Tabela 2: Parametry początkowe i obliczone wartości zasolenia mierzonego różnymi metodami.

 

Jak widać, zasolenie NSW niezależnie od wybranej metody pomiaru jest zawsze takie samo. Teraz zaczniemy analizować różne sytuacje kiedy akwarysta dodaje różnych płynów Ballinga w różnych układach. Zwróćcie uwagę na dół tabeli. W trzech kolejnych kolumnach przedstawiamy kolejno:

  • wynik zasolenia mierzony refraktometrem
  • prawdziwy wynik zasolenia po zmianach
  • wynik zasolenia mierzony spławikiem

W kolejnych tabelach przedstawiamy zmiany wyników odczytów zasolenia mierzone refraktometrem i spławikiem. Pamiętajcie, że prawidłowy wynik podaje środkowa kolumna

 Co się stanie, jak zwiększymy stężenie jonów Mg2+ o 100mg/l?

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Tabela 3: Zasolenie mierzone różnymi metodami, jeśli w wodzie jest 100mg Mg2+ więcej w porównaniu z NSW.

 

Właśnie tego szukaliśmy, równowaga jonowa i zasolenie. Praktycznie w tym wypadku „spławik ma rację” a refraktometr nie. To może ktoś teraz powalczy z Bryopsis magnezem mając tylko refraktometr?

Dobrze, dobrze. Wiem, chemia, jony, pary, elektroobojętność. Nikt przecież nie dodaje samych jonów Mg+, najczęściej jest to MgCl2. Skoro z 23,4mg Mg2+ dajemy 71mg Cl-, to ze 100mg dajemy ok. 303,5mg Cl-. Wprowadzamy to do tabeli.

 

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Tabela 4: Zasolenie mierzone różnymi metodami, po dodaniu 100mg Mg2+ w postaci MgCl2 w porównaniu z NSW.

 

Wynika z tego, że różnica się niweluje. Z 0,14 zrobiło się 0,05. Zróbmy więc taką samą symulację dla wapnia. Poziom wapnia podniesiemy do 500mg/l

Najpierw same jony Ca2+

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Tabela 5: Zasolenie mierzone różnymi metodami, po dodaniu 84mg Ca2+.

 

A teraz CaCl2:

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Tabela 6: Zasolenie mierzone różnymi metodami, po dodaniu 84mg Ca2+ w postaci CaCl2

 

W tym porównaniu, niezamienna różnica 0,02 w pierwszej tabeli robi się znamienna w drugiej, tu różnica jest już 0,11. Warto zauważyć, że w tabelach 3 i 5 refraktometr pokazał wyższe zasolenie niż spławik, a to z powodu dużego udziału jonów chlorkowych w tworzeniu zagięcia światła. Dodatkowo, warto porównać tabele 3 i 5 pod względem różnic wyników różnych metod pomiaru. W przypadku MgCl2, jony magnezu „niwelują” w niewielkim stopniu wpływ chlorków na pomiar refraktometrem, natomiast w przypadku CaCl2 jony Ca+ „dodają” się do wyniku. W tabeli 3 różnica wyników jest mniejsza niż w tabeli 5, mimo że w obu dodane były też chlorki.

Zadaliśmy więc sobie pytanie, jak to ma się do Ballinga? Na początek powtórka z chemii, czyli, jak to wygląda chemicznie.

CaCl2 + 2NaHCO3 => CaCO3 + 2NaCl + H2O + CO2

Aby było łatwiej, będziemy to wszystko rozpatrywać w mililitrach. Żeby uprościć sobie jeszcze sprawę, to warto pamiętać, że w 1ml NaHCO3 (czyli roztworu kH) jest 1mmol NaHCO3, a w 1ml CaCl2 (ilu wodny by nie był) jest 0,5mmol CaCl2. Magnez na chwilę obecną pomijamy.

Przeliczając teraz mililitry (milimole) na gramy, otrzymujemy, że w mililitrze roztworu CaCl2 jest 20mg Ca2+ i 35,5mg Cl-, a w 1 ml roztworu NaHCO3 jest 23mg Na+. Z równania wynika, że dodając po 1ml obu roztworów przybędzie nam tyle miligramów jonów, ile napisałem powyżej.

Żeby było można posługiwać się mililitrami i symulować zmiany, musieliśmy zmodyfikować odpowiednio tabelę. Po pierwsze dodaliśmy pojemność akwarium. Dzięki temu można rozpisać własne dawki i zobaczyć długoterminowe wahania zasolenia. Po drugie, suplementujemy CaCl2, NaHCO3, MgCl2, dlatego jony chloru dodawane są automatycznie po wpisaniu objętości CaCl2 i MgCl2. Po trzecie, Na+ się nie suplementuje, jest to „odpad” po suplementacji wodorowleglanów i dlatego z każdym mililitrem NaHCO3 przybywa 23mg jonów sodu, oczywiście przeliczonych na pojemność akwarium.

Tabelę taką zrobiliśmy w dwóch wersjach. Pierwsza zakłada dodawanie płynów celem korekcji (podniesienia) zawartości wapnia, lub wodorowęglanów. Symulacja w tej tabeli wygląda następująco:

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Tabela 7: Zasolenie mierzone różnymi metodami podczas podnoszenia zawartości wapnia w wodzie przy użyciu „równego” Ballinga (kumulacja dawek)

 

I to samo, tylko bez NaHCO3

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Tabela 8: Zasolenie mierzone różnymi metodami podczas podnoszenia zawartości wapnia w wodzie przy użyciu samego CaCl2 (kumulacja dawek)

 

Wyraźnie widać różnice w pomiarach różnymi metodami przy nierównym podawaniu płynów Ballinga.

Druga wersja tabeli zakłada suplementację, celem utrzymania stałych parametrów. Z wpisanych ilości Ca2+, Mg2+ brane są do obliczeń tylko jony chlorkowe, gdyż wapń i magnez ulegają prawie natychmiast konsumpcji, ich poziom nie zmienia się. Z NaHCO3 zostaje w roztworze tylko Na+, a HCO3- zużywany jest w procesie kalcyfikacji, lub zobojętniania kwasów. Ta wersja tabeli jest o tyle ciekawa, że pozwala na symulację zbiornika prowadzonego bez podmianek i przy użyciu metody Ballinga. Jeśli chcemy zobaczyć co się stanie po roku takiego prowadzenia akwarium, wystarczy dawkę dzienną pomnożyć przez 365 i wpisać wartości. Oczywiście, skrupulatni zauważą, że będzie tu małe przekłamanie, bo podawanie płynów Ballinga to też jakieś objętości, ale chodziło nam bardziej pokazanie zmian bilansu jonów w akwarium a nie super dokładności.

Zakładamy więc, że zbiornik 100l otrzymuje każdego dnia 50ml roztworów CaCl2 i NaHCO3. Startujemy z zasolenia jak w NSW. Zmany zasolenia wyglądają następująco:

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Tabela 8: Dzień pierwszy zbiornika 100l, równy Balling po 50ml.

 

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Tabela 9: Dzień siódmy zbiornika 100l, równy Balling po 50ml.

 

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Tabela 10: Dzień czternasty zbiornika 100l, równy Balling po 50ml.

 

Wyraźnie widać, że dodawanie płynów Ballinga wpływa na zasolenie. Rozbieżności pomiędzy wskazaniami refraktometru i salimetru są minimalne. Należałoby jednak zrobić podmiankę i wyrównać zasolenie ;-)

Prześledźmy teraz sytuację, kiedy akwarysta dodaje 50ml CaCl2 i 80ml NaHCO3 (najczęstsza sytuacja, kiedy spadek zużycie kH jest większe od wapnia), potocznie „nierówny Balling”.

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Tabela 11: Dzień pierwszy zbiornika 100l, nierówny Balling 50ml CaCl2 i 80ml NaHCO3.

 

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Tabela 12: Dzień siódmy zbiornika 100l, nierówny Balling 50ml CaCl2 i 80ml NaHCO3.

 

Refraktometr kontra spławik – wady, zalety…

Tabela 13: Dzień czternasty zbiornika 100l, nierówny Balling 50ml CaCl2 i 80ml NaHCO3.

 

No i właśnie tutaj pojawia się problem. Im dłużej stosujemy „nierównego Ballinga” tym bardziej nie wiemy co mamy w zbiorniku i których wskazań się trzymać.

Czy rzeczywiście jest to problem? Nie jesteśmy w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Prawdopodobnie na dłuższą metę – tak, prawdopodobnie przy braku podmianek – tak, prawdopodobnie przy braku stosowania soli bez soli – tak.

Podsumowanie

 

Można tutaj wyobrazić sobie sytuację, która najprawdopodobniej istnieje w naszych zbiornikach. Stosowanie Ballinga zwiększa zasolenie przez dostarczanie sodu i chloru, więc każda podmianka jest „mniej słona” niż być powinna. Mniej soli, znaczy mniej mikroelementów dostarczonych z podmianką, czyli z każdą podmianką zamiast dostarczać mikroelementów dodatkowo „okradamy” system. Idealnym rozwiązaniem wydaje się być reaktor lub „kalkwasser”, obie metody choć nie są pozbawione wad, dostarczają tylko to co powinny, pokrywają zużycie wapnia i wodorowęglanów. Nie ma wzrostu sodu i chloru, które w głównej mierze wpływają na pomiar zasolenia.

Rodzi się pytanie, czy stosując Ballinga lepiej używać refraktometru czy salimetru? Na to pytanie też trudno udzielić odpowiedzi. Ja osobiście szukałbym czegoś pomiędzy. Szukałbym pomiaru, który powie nam coś o tym co rzeczywiście jest w wodzie. Nie musi to być jeden pomiar, ale dwa, trzy pomiary, których wzajemny układ powie nam, co należy w danej chwili zrobić. Jak widać z powyższych rozważań oba urządzenia mogą wpędzić akwarystę w pułapkę. Ich szczególna wrażliwość na jony Cl- (refraktometr) i Na+ i Cl- (spławik) może w dłuższym okresie czasu doprowadzić do sytuacji, kiedy wyniki na obu urządzeniach są mocno zniekształcone przez obecność kumulującego się chlorku sodu. Można użyć tutaj analogii do prędkościomierza samochodu, który pokazuje stałą prędkość mimo, że samochód jedzie coraz wolniej.  

Z Tabeli 1 wynika, że jeśli zasolenie mierzone refraktometrem jest większe niż mierzone spławikiem, to w systemie jest prawdopodobnie nadmiar chloru, jeśli jest odwrotnie – nadmiar sodu, oczywiście przy założeniu, że inne parametry są stałe. Sytuację komplikuje parę rzeczy. Po pierwsze – „dyskretna różnica” we wpływie NaCl na pomiar obiema metodami. W przypadku refraktometru, NaCl stanowi 92,25% pomiaru, w przypadku spławika 85,65% pomiaru. Po drugie – wpływ jonów magnezu, a po trzecie – brak punktu odniesienia, choć prawdopodobnie za taki można przyjąć świeżą solankę pod warunkiem znajomości jej dokładnego składu w danym zasoleniu. Jest jeszcze jedna rzecz, a mianowicie dokładność pomiaru. Nie jesteśmy w stanie uchwycić tak małych różnic zasolenia, tym bardziej, jeśli pomiary dokonywane są różnymi metodami. Dlatego – szukajmy dalej.

Przyznam się szczerze, dyskutowałem na ten temat z Bartkiem wiele godzin. Mieliśmy nadzieję, że znalezienie tych zależności da choć cień nadziei na sposób rozwiązania głównego akwarystycznego problemu – zbliżenia warunków w akwarium do warunków naturalnych. Z przyczyn opisanych powyżej, nie udało się opracować konkretnej metody, ale może czegoś jeszcze nie zauważyliśmy. Nie podlega jednak dyskusji, w czym jesteśmy zgodni, że zasolenie to nie jeden parametr, tylko suma wieeeeeeeeelu czynników, różnie wpływających na ostateczny odczyt w danej metodzie pomiaru.

Jak zmieniają się podstawowe parametry w akwarium w czasie, w jakim stopniu się stabilizują, jaki wpływ na nie mają podmianki, postaramy się napisać wkrótce.

Na koniec przedstawiamy wady i zalety spławika i refraktometru:

Spławik

  • Prosty pomiar. Wystarczy odlać trochę wody do cylindra pomiarowego i włożyć tam spławik
  • Spławik jest bardzo delikatny i łatwo ulega potłuczeniu. Z tego względu pomiar powinien być robiony poza akwarium. Nie chcemy przecież, aby ołowiane kulki balastu trafiły do akwarium.
  • Pomiar spławikiem akwarystycznym jest obarczony dość sporym marginesem błędu około +/- 0,002
  • Pomiar spławikiem jest wrażliwy na temperaturę wody lub bąbelki powietrza przyczepione do powierzchni spławika.
  • Odczyt z podziałki może być utrudniony przez menisk wody lub zjawisko paralaksy
  • Spławik można kalibrować tylko jeśli zawyża wynik
  • W tanich gęstościomierzach istnieje ryzyko przesunięcia skali w szklanej rurce.
  • Stosunkowo niska cena

Refraktometr

  • Pomiar wymaga odrobinę wprawy i silnego światła
  • Urządzenie delikatne, ale dość odporne na wstrząsy
  • Dokładność rzędu +/- 0,002
  • Mniej wrażliwe na warunki pomiaru
  • Współczynnik refrakcji jest zależny od temperatury wody. Nowoczesne refraktometry posiadają  funkcję ATC – automatic temperature compensation
  • Posiada łatwą możliwość kalibracji
  • Zdecydowanie droższe od spławika

 

Na koniec pytania dla Was:

– Co jest cięższe – wata czy żelazo?

– Czy żelazny odważnik o wadze 1kg bedzie pływał w rtęci czy też utonie?

 

 

Pozdrawiamy,

Piotr Staniewski i Bartek Stańczyk

O Autorze Wszystkie posty

Bartek Stańczyk

Bartek Stańczyk

Jestem pasjonatem mórz i oceanów już od czasów dzieciństwa, a edukacja w dziedzinie biologii morskiej pozwoliła mi na bardziej naukowe spojrzenie na typowe akwarium morskie.

KomentarzeSkomentuj

  • Holy crap, ale się chłopaki napracowali nad obliczeniami. Mają sporo racji, mierze refraktometrem i leje ballinga, co tydzień podmiana 10 %. Suma wszystkich płynów Ballinga dolana przez tydzień zastępowana jest w systemie wodą RO.
    Tzn jeżeli w sumie dolałem 1,5 L płynów, to odlewam 1,5 L wody z systemu i uzupełniam RODI. Myślę że jest to jakiś sposób na kumulacje związków w wodzie.
    Pozdro i dzieki Panowie

  • Bardzo ciekawy artykuł.
    Po artykule “Pomiar zasolenia” doszedłem do wniosku że nie ma czegoś takiego jak pomiar zasolenia w akwarium morskim a badanie gęstości cieczy. Dlaczego? Bo woda w akwarium nie jest stała chemicznie. A chemia użyta do stworzenia soli morskiej nie składa się z jednego pierwiastka. Dlatego też sądzę że pomiar gęstość poprzez przewodności elektrycznej w akwarium nie jest możliwy.
    Co gorsza, potoczne nazewnictwo – “pomiar zasolenia” prowadzi do wielkich uproszczeń w myśleniu. Człowiek myśli że na “zasolenie” wpływa tylko jeden pierwiastek.

    Szkoda że do tych rozważań nie dołączyliście właśnie wpływu pierwiastków na przewodność elektryczną. Może tu pojawiła by się jakaś zależność. Upraszczając, spadek przewodność przy stałej temperatura i gęstości powinien nas informować o wyjałowieniu wody.

    Zastanawiam się nad testami w kontekście gęstości. Czy testy nie powinny być wykonywane przy stałej gęstości ?

  • Oczywiście, że testy powinny być odnoszone do stałego zasolenia. Można zrobić roztwór samego chlorku magnezu tak, aby refraktometr czy spławik pokazywały 35ppt, a czy jakieś korale w takiej solance przeżyją?

  • Chodziło mi o testy Mg, Ca, PO4 itp. Zastanawiam się czy one nie powinny być robione przy stałej gęstości.

Zostaw komentarz...

Twój email nie będzie widoczny dla innych. Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.